Czego uczą podróże?

Podróżowanie i podróżowanie, ciągle to wielkie słowo. Ale co w ogóle daje podróżowanie? Czy to się do czegoś przydaje?

Dziś kilka moich przemyśleń. czasami spotykałem się z zarzutem, że to całe podróżowanie to tylko forma szukania „jak nabić sobie guza”, bądź sposób na pozbycie się pieniędzy- w końcu cały sprzęt, bilety, wydatki na miejscu – to wszystko kosztuje.

No właśnie. Po co w ogóle podróżować? Może lepiej faktycznie kupić wczasy w hotelu w jednym z popularnych krajów, mieć wszystko zapewnione, leżeć w fotelu nad basenem popijając drinki włączone w całe to all-inclusive? Na dodatek taka forma wczasów to zero zmartwień – o bilety, o zakwaterowanie, o język, o wyżywienie. Płacę- wymagam, wszystkim zajmie się biuro.

Co wyniosę z wykupionych wczasów?

Płacisz- masz. Pojedziesz do kurortu w Kairze czy Antalyi, spędzisz dwa tygodnie nad krystalicznie czystymi basenami, kelner przyniesie ci drinki, codziennie zjesz w stołówce trzy posiłki. Nie zawsze będziesz mógł samotnie wyjść na zewnątrz, bo znowu coś mówili, że niebezpiecznie. Ale w sumie po co wychodzić? Tutaj jest co zjeść, co wypić, wygoda, woda, słońce to samo co za murem, do tego internet, telewizja, siłownia, masaż, spa…

Po powrocie z wakacji możesz pochwalić się, że tam byłeś, możesz pokazać zdjęcia z dwóch wycieczek fakultatywnych, gdzie obsługa zawiozła cię w miejsce, w którym lokalni ludzie przebrani za lokalnych ludzi z przeszłości odegrali dla ciebie scenki, do tego ta opalenizna. Bajka!

Czego nie wyniosę z wykupionych wczasów?

Niczego, poza tym co napisałem powyżej. I może jeszcze kilkoma magnesami na lodówkę kupionymi w kramiku obok hotelu. Nie poznasz kultury, bo wszyscy ludzie, których spotkasz, to tylko aktorzy i pracownicy. Dowiesz się tego, co powtarzają każdemu, a za co im sam zapłaciłeś.

Tymczasem podróżując…

Jak się zorganizować, jak zaplanować swoją podróż pisałem już TUTAJ, więc nie będę się nad tym kolejny raz rozwodził. Napiszę natomiast o tym, co wiele osób często zarzuca samotnym podróżnikom oraz o własnych doświadczeniach, przemyśleniach i nauce wyniesionej z podróży.

Poznasz ludzi

To jedna z najważniejszych i najpiękniejszych rzeczy, jaka cię spotka. Poznasz lokalnych ludzi. Każdy kraj to obyczaje, tradycje, lokalna kultura i folklor, inne zachowania i sposoby myślenia, inna codzienność. Nie da się ich poznać, zgłębiając przewodnik turystyczny, a już na pewno nie da się ich zrozumieć. Jedyną formą, w jaki można poznać kulturę, jest ją przeżyć. Wejść w nią wraz z tubylcami, wsłuchać się w jej rytm i zaakceptować taką, jaka jest.

Mieszkancy Tash Rabat
Mieszkańcy Tash Rabat, 3000 m n.p.m., Kirgistan

Zobaczysz prawdziwy świat

Będziesz mógł zobaczyć jak wygląda prawdziwe życie i prawdziwy świat ludzi, w miejscu, w którym jesteś. Jadąc na przykład do Egiptu, przekonasz się, że codzienność to nie hotele schowane za wysokimi murami, ani przezroczyste baseny. Zobaczysz to, co jest schowane dla zwyczajnego turysty. Zobaczysz i posmakujesz prawdy. Nieraz ciężkiej i nieprzyjemnej, nieraz smutnej, ale prawdy. Bo czy nie prawda jest lepsza od kłamstwa?

Tolerancja

To kolejna rzecz, której musisz nauczyć się podróżując. Jak jeszcze w hotelu, kiedy coś ci nie pasuje, możesz wyżyć się na kelnerze czy rezydencie (choć wcale a wcale tego nie pochwalam), tak przeżywając prawdziwą podróż, gdzie ludzie mogą być ci przychylni, ale wcale nie muszą, bo nikt im za to nie płaci, musisz nauczyć się akceptować rzeczy takimi, jakimi są. W hotelu możesz marudzić o swoją wegańską owsiankę, ale będąc sam na sam z Kirgizami wysoko w górach nie masz nic do gadania, kiedy w jurcie dostaniesz koninę. W takim miejscu najwyżej się zbłaźnisz, próbując na siłę sprzedać swoje poglądy.

Zauważyłem, że w podróży można albo płynąć z jej biegiem, poddać się jej prądowi, albo brodzić gdzieś w poprzek rwącej rzeki. Ja zawsze skaczę do tej wody i płynę z prądem, przyjmując nawet rzeczy, które mi się nie podobają, takie, jakimi są. Ucząc się ich, obserwując, zapamiętując, poznając. Wiele jednak osób usilnie próbuje narzucić całkowicie innej kulturze swoje przekonania, co moim zdaniem jest dwojako głupie. Po pierwsze- nikt tego nie chce słuchać (chyba, że wyjątkowo, ktoś sam zapyta). Po drugie – takie osoby mają ciągły „zgrzyt” ze wszystkim dookoła – a bo to nie jest takie jakie by chcieli, a jak tak można, a jak to zjeść, wygląda ohydnie, a jak oni tak mogą robić… Oceniają wszystko wokół przez pryzmat własnej kultury i doświadczeń, myśląc, że są „pępkami świata”, a jedyna i słuszna prawda jest po ich stronie. A wcale nie jest!

Jeśli istniałaby na świecie tylko i absolutnie jedna jedyna prawda, wtedy wszyscy bylibyśmy tacy sami, zachowywalibyśmy się tak samo, mielibyśmy takie same zwyczaje i upodobania. A świat to kolaż różnorodności, odmian i rodzajów. I można je albo poznać, albo z nimi walczyć. Od ciebie zależy, którą drogą podążysz.

Lepienie cię z twardszej gliny

Podróże kształtują charakter. Nie zawsze jest wygodnie, często trzeba spać w zimnie w namiocie, nie ma gdzie się umyć, a do jedzenia mamy tylko jakieś podstawowe składniki, które akurat zmieściły się w plecaku i jeszcze nie zepsuły. Do tego, nie zawsze znajdzie się ktoś chętny, żeby podwieźć na stopa albo wskazać kierunek, gdzie znajdziemy transport. I jeszcze, jakby tego było mało, bankomat nie akceptuje naszej karty. To wszystko nauczy cię radzenia sobie z problemami, szukania niestandardowych rozwiązań i wytrzymałości psychicznej, by się nie poddawać. Bo jak sam czegoś nie zrobisz, to się nie zrobi.

Później, wracając do codzienności, często śmieję się z rzeczy, które dla innych są „tragediami”. Bo deszcz zaczął padać, bo ciasno w autobusie, bo nie ma łagodnego sosu do kebaba. Takie rzeczy traktuję jako absolutnie nieistotne i dopiero wtedy dostrzegam, jak bardzo angażują one umysły innych osób do skupiania się nie na tym, na czym trzeba.

Pomysły

Obserwując odległe kultury, ludzi o innych sposobach myślenia i postępowania, często można nabrać inspiracji do zrobienia czegoś, na co wcześniej by się nie wpadło. Można napisać książkę, można zacząć prowadzić bloga (vide – ja, gdzie to właśnie podróże i chęć dzielenia się nimi nakłoniły mnie do założenia dalekowswiat.pl), nagrać video, wymyślić biznes (np. odkrywając niszę turystyczną lub inne spojrzenie na zagadnienie, z którym wcześniej się borykaliśmy).

Big Ałmaty Lake, Kazachstan

Akceptacja siebie i rzeczywistości

Podróżując, doceniłem miejsce w którym się urodziłem i samego siebie. Zrozumiałem, że potrafię przełamywać swoje bariery, prosić o pomoc i pomagać innym, rozwiązywać problemy „na kolanie” i nie potrzebuję do tego Google, Youtube, Facebooka i burzy mózgów. Do tego zobaczyłem, że wbrew temu co mówi wielu rodaków, żyjemy w wygodnym i bogatym kraju, który obfituje w fantastyczne rzeczy. Nie ma u nas czegoś takiego, że nie ma pracy. Jakaś praca zawsze jest, może i za najniższa krajową, ale pozwala to coś jeść i jakoś żyć. Nie wszędzie jest taka wygoda. Są miejsca, gdzie głód jest zjawiskiem powszechnym, a praca po prostu nie istnieje.

A jakby nas porównać do bogatszych krajów? Jasne, mamy mniej pieniędzy niż Niemcy czy Anglicy, ale za to mamy Bieszczady, Mazury i bigos, a oni nie!

Podróżowanie pozwoliło mi odkrywać i doszukiwać się w codziennych rzeczach pozytywów, a nie ciągłych negatywów i powodów do zmartwień, których tak naprawdę nie jest tak wiele, jakby mogło się wydawać.

Słowem zakończenia

Podróże otwierają dla nas świat, ale i otwierają nas na świat, potrafią otworzyć umysł i duszę. Dodatkowo uczą, jak cieszyć się życiem i dniem powszednim, skierować umysł, na dostrzeganie zjawisk i rzeczy, które wywołują uśmiech, a nie zgorzknienie i wieczne niezadowolenie.

Zgadzasz się ze mną? Udostępnij, polub stronę, podaj dalej znajomym- to najlepsza nagroda za moją pracę!

Nie zgadzasz się? Skomentuj, napisz- dlaczego? Chętnie podejmę polemikę i wysłucham konstruktywnej krytyki.

 

Pozostaw komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o