Jak nie dać się okraść w podróży

Dziś będzie o ciemnej stronie podróży. O czymś, co wywołuje strach przed udaniem się w nieznane, lęk przed utratą swojego dobytku. Mianowicie o tym, jak nie dać się okraść z pieniędzy i drogocennych przedmiotów, które mamy ze sobą podczas podróży.

złodziej

Artykuł podzielę na dwie osobne części, przygotowałem tak dużo materiału, że nie chciałbym was zanudzić w jednym ogromnym eseju. Część pierwsza, dzisiejsza, będzie o sposobach złodziei na okradanie podróżnych. Uważacie, że was się nie da okraść?

Sprawdźcie sami! Znając poniższe metody rabusiów, będziecie na pewno bezpieczniejsi. W drugiej części artykułu przedstawię sprawdzone sposoby na zabezpieczenie się przed utratą dobytku, podróżnicze „Tips & tricks” jak pozostać w posiadaniu całości swoich dóbr.

W każdym kraju, w różnych regionach świata, grasują złodzieje. Turysta jest dla nich łakomym kąskiem z kilku powodów. Po pierwsze- nie zna lokalnych realiów, nie wie, na co trzeba szczególnie zwracać uwagę, a co jest codziennością. Po drugie – zazwyczaj ma przy sobie gotówkę, telefon, aparat fotograficzny, może i laptopa lub inne cenne przedmioty, takie jak kamera, tablet etc. Po trzecie – najprawdopodobniej nie zna lokalnego języka i nie wie, gdzie i czy może szukać pomocy.
Nie ma się jednak co martwić podróżniku! Mając głowę na karku nie dasz się okraść.

Złodziejskie sztuczki

– Metoda „na kolegę”

Idziesz ulicą w obcym kraju i nagle podchodzi do Ciebie, zazwyczaj młody, mieszkaniec miasta. Zrównuje z Tobą krok i zagaduje- skąd jesteś, jak dawno przyjechałeś, czy ci się tutaj podoba. Najczęściej jak powiesz, że jesteś z Polski, to będzie znał jakąś anegdotę, nazwisko piłkarza, czy nazwę jakiegoś miasta. To pozwoli Ci się z nim łatwo oswoić. Zacznie mówić, że u nich kiepsko z angielskim, uczy się ale nie ma z kim praktykować, ewentualnie, że jeszcze nigdy nie rozmawiał z obcokrajowcem lub też, że lubi pomagać turystom. Zaproponuje wyjście na kawę lub do restauracji, tak tylko, żeby pogawędzić. Może wypić piwo czy dwa. Zgadzasz się – w końcu masz okazję poznać lokalsa, dowiedzieć się coś o tym kraju, mieście, posłuchać wskazówek. Jakże wspaniale!
I faktycznie, jeśli masz szczęście, to spotkałeś życzliwego mieszkańca, który chce Ci pomóc z dobrego serca. Jeśli masz pecha, to może nastąpić jedna z kilku sytuacji :

1.  Zamawiacie coś, Twój rozmówca po spożyciu idzie do toalety i nie wraca, a Ty musisz za wszystko zapłacić. Często w takim procederze też może brać udział knajpka, czy miejsce do którego się udaliście, więc kwota może być horrendalna.

2. Twój rozmówca wmawia ci, że przecież wiedziałeś, że on nie ma pieniędzy, a każdy wie, że u nich jest taki zwyczaj, że ty płacisz, a on tylko pokazuje miasto. W ten sposób wymusza na tobie zapłacenie rachunku.

3. Zostajesz zaproszony na jakiś pokaz, jak np. gotowanie w lokalnej kuchni czy parzenie herbaty w tradycyjny sposób, a następnie okazuje się, że ten pokaz kosztował 1000$.

4. Czasami to miejscowy coś postawi, zapłaci, ale tylko po to, by zmylić Twoją czujność. Kiedy już zaufasz, bo spotkałeś super człowieka, który okazał ci tyle serca, podążasz do zaproponowanego przez niego drugiego miejsca. A tam okazuje się, że ty musisz uregulować rachunek.

Jak się przed tym procederem uchronić? Bardzo prosto. Po pierwsze- traktuj wszystkie propozycje z należytym dystansem. Nie chcę, żebyś myślał, że poznawanie lokalnych ludzi to zło, a Ty masz od nich stronić, absolutnie tego nie rób. Miej się jednak na baczności, jak wyczujesz zagrożenie, oddal się. Kiedy ktoś w ten sposób zagada, możesz powiedzieć, że np. chętnie się z nim udasz, ale masz ze sobą tylko dziesięć dolarów i nie masz karty bo zostały w hotelu, spytaj go grzecznie, czy to wystarczy. Możesz też przed zamówieniem lub kupieniem czegokolwiek po prostu zapytać o cenę. Wtedy nie będzie ci już tak łatwo wmówić, że przecież ją znałeś!

Ubranie na oparciu.

To bardzo stara, bardzo prosta metoda i, o dziwo, nadal tak bardzo skuteczna! Wiele osób wchodząc do restauracji wiesza kurtkę na oparciu krzesła. Ale niewiele zdaje sobie sprawę, że w tym momencie przestaje mieć jakąkolwiek kontrolę nad zawartością kieszeni. Sprawny złodziej zdąży wyciągnąć portfel w ciągu ułamka sekundy, a Ty dowiesz się o stracie, dopiero jak przyjedzie do płacenia.

Miej na oku swoje rzeczy! A jeśli wieszasz ubranie na oparciu krzesła zadbaj o to, by nic nie zalegało w kieszeniach.

Taksówki.

To jest temat rzeka. Nie wiem dlaczego, ale taksówkarze należą do grupy, która bardzo często ma wiele wspólnego z okradaniem turystów bądź po prostu szukaniem „naiwniaków”. Przykładem może być mój przylot do Ałmaty w Kazachstanie. Po przejściu przez bramki podszedł do mnie mężczyzna mówiąc, że jest kierowcą taksówki i za trzy dolary weźmie mnie do centrum Ałmaty. Pierwsze, co pomyślałem po długiej podróży – fantastycznie! To 25 kilometrów od lotniska, a ja pojadę za trzy dolary. Ale już po sekundzie załączyła mi się lampka ostrzegawcza. Sięgnąłem więc do kieszeni z drobnymi, wyłuskałem pięciodolarówkę i spytałem, czy będzie miał wydać resztę, może być w kazachskich Tenge. Popatrzył na mnie trochę zbaraniały, więc powtórzyłem pytanie. Zaczął coś jąkać pod nosem, na co trzeci raz z naciskiem powtórzyłem pytanie. Wtedy się zreflektował i mówi, że 3 dolary za kilometr. Do centrum Ałmaty jest 25 km z lotniska, więc chciał skasować 75$ ! A obok jest przystanek i można pojechać tą samą drogę za 150 Tenge, czyli jakieś 1,60 zł…..

Kolejną metodą taksówkarzy może być podbijanie ceny dla turystów. Z tym z kolei spotkałem się w Karakolu w Kirgistanie. Ja jeździłem po mieście za 70 SOM (około 4 zł) a francuscy turyści – 200 SOM. Powód? Ja mówiłem po rosyjsku, oni po angielsku.

Częstym procederem, który spotkał mnie nawet w Warszawie, jest jeżdżenie w kółko i kluczenie, żeby zwiększyć liczbę kilometrów. Jak byłem pierwszy raz w Warszawie, to zauważyłem, że kierowca skręca i robi jakieś dziwne manewry, włączyłem więc endomondo w telefonie. Jak dojechaliśmy na miejsce, powiedział kwotę, a ja pokazałem mu mapę jak jechał i mówię, żeby od tej kwoty odliczył zatoczone kółka. Nie było przyjemnie, ale postawiłem na swoim. Zagroziłem, że w przeciwnym razie dzwonię do korporacji taksówkowej ze skargą, a kwoty, którą naliczył i tak nie zapłacę.

Czasami taksówkarze mogą być tez nękający poradami – mój wujek ma hostel, moja ciotka restaurację – najlepsze w okolicy, chcesz, zawiozę. Przed tym też dość łatwo się bronić- mówisz, że jesteś ostatni dzień, wieczorem wylatujesz do domu i w sumie nic cię już nie interesuje, wszystko widziałeś i dziękujesz. Samo mówienie NIE, nie zawsze skutkuje. Ludzie potrafią być niesamowicie nachalni.

Kieszonkowcy

Bardzo duży problem, zwłaszcza w miejscach zatłoczonych. Tutaj pozostaje tylko skupienie się na swoich rzeczach osobistych, nie noszenie ich w zbyt widocznych punktach (vide portfel w tylnej kieszeni jeansów). Ważne to, by być czujnym, uważać przy kim wyciągamy pieniądze i kto potencjalnie nas obserwuje, żeby później je wyciągnąć, znając już ich umiejscowienie. Więcej o sposobach obrony przed kieszonkowcami będzie w następnym artykule o tej samej tematyce.

złodziej

 

Gry uliczne

Gehenna turystów. Pamiętaj, że biorąc udział w grach ulicznych, na przykład tak popularnym szukaniem kulki pod kubkami nad polskim morzem, wygrasz co najwyżej raz, może dwa. Później się rozochocisz, uwierzysz „w szczęście” i… na pewno przegrasz. Nie wierz, że ktoś naprawdę z Tobą gra. Prawda jest taka, że całość jest już ustawiona, a Ty musisz to przegrać. Ten, kto z Tobą gra, nie jest tam dla zabawy, tylko dla zarobku. To samo tyczy się ulicznych zabaw i konkursów związanych z rozproszeniem Cię, jak podskakiwanie stykając się kimś kolanem (popularny „Soccer” we Włoszech). W momencie tak aktywnej zabawy jesteś całkowicie rozproszony i nie masz wpływu na to, co dzieje się z Twoimi kieszeniami.

Wabienie

Podbiega do Ciebie dzieciak i rzuca kamieniem, albo czymś cię brudzi. Z rozpędu, żeby przemówić mu do rozsądku, podążasz szybko za nim do pierwszej bramy w uliczce. A tam razem z nim czeka kilku większych kolegów. Gwarantuję, że właśnie pozbyłeś się swoich przedmiotów i pieniędzy.
W takim przypadku najlepiej jest nie reagować, po prostu „olać sprawę”.

Plaża

Prawda jest taka, że jeśli masz okazję plażować gdzieś samotnie na opuszczonej wyspie, to najprawdopodobniej nie masz się czego bać. Jeśli zaś jesteś na zatłoczonej plaży, to raczej nie zostawiaj swoich rzeczy, jeśli nie poprosisz sąsiada o przypilnowanie ich. Jeśli na plaży grasują złodzieje, to możesz być pewnym, że obserwują co robisz i kiedy, z kim jesteś i z kim rozmawiasz.

Czasami wydaje się nam, że złodzieje, to jakieś odosobnione, patologiczne przypadki. Nic bardziej mylnego. To zorganizowane, świetnie ze sobą współpracujące osoby. W komunikacji miejskiej, jeśli ktoś ukradnie ci portfel, to prawdopodobnie po dwóch sekundach przekaże go koledze, a tamten jeszcze komuś. Przedmiot jest nie do odnalezienia, bo powędrował już z rąk do rąk.

Nie wyczerpałem na pewno tematu. Sposobów na bycie oszukanym czy okradzionym jest o wiele więcej. Trzeba zachować czujność i ostrożność, ale nie możemy też popadać w paranoję. Należy po prostu zachować zrównoważony stosunek pomiędzy zaufaniem a podejrzliwością.

Już w kolejnym tygodniu nowy artykuł- w jaki sposób ochronić się przed okradzeniem, czyli sposoby jak walczyć z lokalnymi złodziejami, oszustami i naciągaczami. Będzie sporo sprawdzonych przeze mnie sposobów. Należę do tych szczęśliwców, którzy mimo iż kilka razy próbowano, jeszcze nigdy nie dali się okraść w czasie podróży.

Jeśli spotkałeś się z jakimś innym przypadkiem złodziejstwa – napisz do mnie. Spróbujemy znaleźć rozwiązanie jak się przed tym bronić!

Pozostaw komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o