Jak nie męczyć się chodząc po górach

Chodzę po górach od dawna. To już 20 lat, od kiedy zacząłem swoje pierwsze eskapady. Czasami bywało łatwo, czasami trudno, czasami wszystko szło jak z płatka, ale zdarzało się, że były łzy w oczach. Miałem też epizod przerwy w górskich wycieczkach, upasłem się i miałem duży kondycyjny problem.

Mimo wszystko sądzę, że po tylu latach i spędzeniu setek, jeśli nie tysięcy godzin, w górach, mogę już coś skromnie powiedzieć na temat górskich sztuczek.

Ala Kul, dalekowswiat
Ja na 4000m w Kirgistanie, Ala Kul pass

Część motywacyjno sportową opisałem już w artykule „jak przygotować się fizycznie do sezonu„. Pragnę jednak zwrócić uwagę na jedną bardzo ważną kwestię. Nie utrzymując jako-takiej kondycji fizycznej, nie da się nie męczyć w górach. Nawet szczyty zaliczane do banalnych, jak Mała Czantoria, Góra Żar, czy nawet (to już chyba poza skalą 😉 ) Równica – będą wyzwaniem, zadyszką i trudnością do pokonania. Jeśli ktoś chce się wykpić wiekiem, to dodam, iż znam kilka osób 60+ a nawet 70+, dla których powyższe góry będą dziecinną igraszką. Te osoby dbają o siebie, o swoje ciało i kondycję, na miarę możliwości ich wieku.

Kondycja

To ci się po prostu przyda zawsze. Więcej o tym przeczytasz w podlinkowanym powyżej artykule. Trenuj choćby chodzenie, a wzmocnisz stawy, mięśnie, ścięgna, co jest konieczne, by swobodnie chodzić po górach.

Licz siły na zamiary

Wzmocnij swoje ciało stopniowo. Jeśli regularnie nie chodzisz po górach, a twoim szczytem nagle stanie się, wyglądająca np. błaho, Lackowa w Beskidzie Niskim (toć tylko 997 m n.p.m.) to możesz się zdziwić na ostatnich 200 metrach podejścia. Jeśli jesteś słaby, to wybierz się kilka razy na proste, niewymagające i łagodne górki, dostępne we wszystkich polskich pasmach (tak, w Tatrach też, i to ile!). Wysiłek, który włożysz w wejście nie będzie ekstremalny, nie zniechęcisz się, a twoje ciało dostanie odpowiednią zaprawę przed czymś trudniejszym.

Dostosuj prędkość do wagi plecaka

Jeśli wędrujesz z ekwipunkiem na kilka dni, nie próbuj gonić za tymi, którzy, jak pamiętny z reklamy „Turbodymomen”, zasuwają dużo szybciej od ciebie. Duży plecak to większe obciążenie dla całego organizmu – dla stawów, kręgosłupa, mięśni i ścięgien. Nawet, jeśli na jednodniowych wyprawach należysz do szybkich osób, wątpliwe, byś na początku wędrówki z dużym bagażem był w stanie utrzymać swoje naturalne tempo. A nawet powiedziałbym, że to odradzam.

plecak

Znajdź swoje tempo

Chodzenie czyimś tempem, zwłaszcza, jeśli wędrujesz w grupie, to sposób na pewne zmęczenie. Musisz znaleźć swoje tempo, to, w którym czujesz się swobodnie, kiedy nie musisz bardzo szybko oddychać. Chodzenie z kimś, kto jest szybszy lub, o dziwo, wolniejszy, prawie na pewno cię zmęczy. Każdy ma inne tempo, jeśli wędrujesz z ludźmi, którzy idą szybciej, to nie próbuj ich na siłę doścignąć. Jeśli zaś twoi kompani są jeszcze wolniejsi od ciebie, czekaj na nich co jakiś czas, ale jeśli nie masz odpowiedniego zapasu energii – nie próbuj iść powolniejszym tempem niż to, które czujesz, że ci sprzyja. Chodzenie zbyt wolno, by być miłym jest fajne, ale jeśli masz zapasy energii. Tak naprawdę męczy bardziej, niż pójście swoim naturalnym tempem.

Wyważ ekwipunek

Źle zbalansowany plecak, który „popycha” cię od góry, „ciągnie” do tyłu lub „przechyla” na boki to 100% szans na zmęczenie (i w gratisie – nerwicę). Spakuj plecak z głową i rozmieść swoje rzeczy tak, by plecak nosiło się wygodnie. Następnie dostosuj pas biodrowy, by około 70% wagi spoczęło na biodrach, nie na ramionach, które są o wiele słabsze, a na koniec dopasuj pas piersiowy, który służy do zachowania symetrii w szelkach plecaka.

Zwracaj uwagę jak idziesz

Staraj się, oczywiście w miarę możliwości i w zależności od pasma górskiego, unikać stąpania po czubkach kamieni, albo po dziurach pomiędzy nimi. Każdy dodatkowy krok będzie pożerał więcej energii. Stąpaj po możliwie płaskich miejscach.

Schodząc staraj się nie schodzić na wyprostowanych kolanach. Niesamowicie obciąża to stawy. Kolana miej lekko ugięte, zmęczy to odrobinkę bardziej mięśnie, ponieważ będą amortyzatorem, ale one o wiele szybciej dojdą do siebie, niż stawy.

Dodatkowa podpora

Zdecydowanym sposobem odciążenia jest chodzenie z dobrymi kijkami. Skracamy je podczas podejść, wydłużamy podczas zejść. Kijki mają kilka zalet – ciężej się przewrócić jak się poślizgnie, a część siły podczas chodzenia pochodzi z rąk, a nie tylko z nóg. Dla osób, które bardzo męczą się w górach, kijki są wspaniałym rozwiązaniem. Ja w tej chwili stosuję je już tylko w mokrych warunkach, gdzie o „glebę” nie trudno.

kije trekingowe
Kije trekingowe

Odpoczywaj na stojąco

Częste siadanie podczas odpoczynku to gwarant zmęczenia. Jeśli nie robisz dłuższego postoju, nie siadaj. Rozluźnionym mięśniom o wiele ciężej wrócić do pracy, niż takim, które, że tak się wyrażę, pozostały w gotowości.

Sprzęt

Jeśli chodzi o cały ekwipunek turystyczny, to na większości sprzętu można coś zaoszczędzić (pomijając wyprawy ekstremalne) ALE. No właśnie. ALE nigdy nie oszczędzaj na butach i plecaku! Tutaj skupimy się tylko na aspektach komfortowego chodzenia po górach, pomijając inne kwestie.

Buty

buty trekingowe

Według mnie najważniejsza część górskiego ekwipunku. Kupienie butów online „bo tak doradzili na forum znawcy” uważam za… śmieszne. Każdy z nas ma inną stopę, inaczej układa nogi i naprawdę to cud, jeśli trafisz online odpowiednie buty. Idź do sklepu, przymierz, przetestuj. I koniecznie, przed wyjściem z góry, pochodź w nich tydzień po mieście, żeby je rozchodzić. Nierozchodzone buty mogą poważnie uszkodzić stopę i z przyjemnego marszu – nici. Dobre buty to wygoda, amortyzacja, przyczepność i sama przyjemność z chodzenia.

W góry kupujemy buty o pół rozmiaru większe, niż faktycznie nosimy. Z trzech powodów. Po pierwsze – stopa męczona długim chodzeniem może lekko puchnąć, ważne, żeby miała miejsce by to robić. Po drugie – skarpety trekkingowe są często grube i wzmacnianie. Po trzecie – podczas schodzenia, zwłaszcza, jeśli jest stromo, przy dopasowanych butach sporo ciężaru oprze się na palcach u stóp, a to bywa bolesne. Dobre buty to połowa sukcesu w niemęczeniu się.

Wkładki do butów

Jeśli Twoje buty są zbyt twarde w środku lub zbyt miękkie na zewnątrz na kamienistym terenie, zainwestuj w żelowe wkładki. W Rossmannie można je kupić za około 40 zł. Zwiększą amortyzację, będą chronić przed bolącymi stopami, a dzięki temu – uchronią przed zmęczeniem.

Skarpety

Tak, też mają ważną rolę w niemęczeniu się. Dobre, odprowadzające wilgoć, nierolujące się i o odpowiednim rozmiarze zdecydowanie zwiększą komfort stóp podczas długiego dystansu pieszego, a co za tym idzie – nie powodując dyskomfortu, będą sprzyjać przyjemnemu, niemęczącemu marszowi.

Sznurówki

A raczej sposób ich wiązania. Rzecz do której wiele osób nie przykłada wagi, a może mieć kolosalne znaczenie dla komfortu marszu. But ma być dobrze, mocno zawiązany, tak, by stopa się w nim nie przesuwała. Przesuwanie się stopy przy lekko zawiązanych butach, to, oprócz ryzyka skręcenia kostki, pewne pęcherze i otarcia, a idąc krok dalej – o wiele szybsze zmęczenie i spadek nastroju.

Podsumowując

Wiem, że dla doświadczonych wyjadaczy górskich większość z tych rad to chleb powszedni, ale może i oni znajdą tutaj coś, o czym nie wiedzieli. Zaś jeśli ty masz problem, męczysz się, sapiesz, dyszysz- spróbuj zastosować się do rad powyżej przez jakiś czas i powiedz mi później, czy odczułeś różnicę 🙂

P.S. No właśnie. Jeszcze jedno. Na początku może być ciężej, przed poprawieniem kondycji będzie pot i palenie mięśni. Ale pamiętaj dwie rzeczy – po pierwsze, to są góry i tam idzie się w górę i w dół, nie prosto. Po drugie zaś – jesteś tu dla przyjemności, nie za karę. Zwolnij, zluzuj i idź na szczyt, bez czarnych myśli. Dasz radę!

21
Pozostaw komentarz

avatar
12 Comment threads
9 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
15 Comment authors
drukarnia offsetowa WarszawaMichalwaldemarkrystynabozennatarapatka Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Irena-Hooltayewpodrozy
Gość

No patrz, a ja myślałam, że aby się nie zmęczyc, trzeba miec lektykę i tragarzy-).
To gwarant nie zmęczenia się marszem. Można sobie też zafundowac latający dywan.
No dobra, rady bardzo przydatne dla tych, którzy zaczynają przygodę ze zdobywaniem pagórków i górek. Mądrze prawisz, ja bym jeszcze dodała do tych skarpetek, że absolutnie nie powinny miec szwów przy palcach.Przerabiałam i piszę z własnego doświadczenia.Buty i dobre skarpety to podstawa.
Sporo chodzimy w czasie naszych podróży i mamy podobne doświadczenia.
Pozdrawiam Michał-)

Natalia
Gość

Idą wakacje, sprawdzę rady w praktyce. Co prawda chodzę znacznie częściej po płaskich, leśnych terenach, ale cześć z Twoich wskazówek można też wykorzystać i w takich wędrówkach 💪

drukarnia offsetowa Warszawa
Gość

Dokładnie!

Krzysiek
Gość

Bardzo cenne i przydatne wskazówki i rady. A tego Kirgistanu to bardzo zazdroszczę 😉 pozdrawiam

Joanna
Gość

Ja też raczej myślałam o lektyce… a tak serio, to dobre rady, a ja mam jeszcze jeden sposób na zmęczenie chodzeniem – przy każdej okazji włażę do zimnej wody i stoję albo brodzę w niej jakieś 5-20 min. Potem mogę zasuwać dalej 🙂

waldemar
Gość
waldemar

Pomysł dobry, też stosuję. Tylko ten czas. W górskich strumieniach wytrzymuję max. do 2 min i stopy niebieskie. A wczoraj w Zelenym Plesie ani 30 sek. nie dałem rady. Wręcz parzyło, taka zimna woda

Kasia
Gość

Bardzo fajny wpis. My sami dużo wędrujemy po górach i z pewnością post się przyda 🙂

ragus
Gość

Bardzo ciekawy i przydatny post. Oby tak dalej 🙂

Ela
Gość
Ela

Mądre rady, a do butów dodałabym – nie wiem jak macie, ale ja muszę mieć min. 1 rozmiar większe buty, inaczej schodzenie to mordęga. No i niektórym przydają się i tak żelowe plasterki (można np w Lidlu lub aptece kupić) tak w razie czego – mi się dość często przydają. Jeśli coś zaczyna lekko obcierać, a zakleimy od razu, sytuacja opanowana – jak już obetrze … też się przydają ale już bardziej boli potem.

Zołza z kitką
Gość

Dla mnie chodzenie po górach do nie lada wysiłek – właśnie dlatego, że moja kondycja na codzień raczej leży i kwiczy…;)

augustc
Gość

Świetny wpis. Roześlę znajomym. Sam od kilku lat trenuję chodzenie po górach i jestem tą aktywnością zachwycony. Pozdrawiam.

TosiMama
Gość
TosiMama

Ja też od dawna (chyba od zawsze) chodzę po górach i zgadzam się z każdą z Twoich rad! Zwłaszcza z tą o butach. Przeraża mnie co ludzie zakładają na nogi wychodząc w góry.

tarapatka
Gość

Może nie jestem jakąś wielką fanką wspinaczki, ale lubię po górach chodzić. Nawet zimą mi się zdarzyło, i mimo, że po samym zejściu czułam dumę i ulgę to wiem, że byłabym bardziej zadowolona gdybym była lepiej przygotowana. Nie tyle fizycznie co pod względem ubioru…Ale to zawsze jakaś lekcja ba przyszłość 😉

krystynabozenna
Gość

Chodzenie po górach to nie dla mnie, wolę rower…
Ale przeczytałam rady, moż ekiedyś 🙂