Jak przygotować się fizycznie do sezonu

Lato nadciąga wielkimi krokami, a wraz z nim – urlopy. Wraz z urlopami – podróże.

Często ludzie mnie pytają, skąd w tobie tyle energii? Idziesz po górach z dużym plecakiem, słońce piecze kark, pot leje się z czoła, a ty zawsze do przodu i do przodu. Odpowiedź nie brzmi – jestem maszyną, jakimś ludzkim robocopem. Odpowiedź brzmi – jestem na to przygotowany.

Bieszczady
Pot się leje, ale radość jest. [[gdzieś w Bieszczadach]]

Nie oszukujmy się. Jeśli nie wykonujesz fizycznej pracy, która wymaga od ciebie codziennego przemierzania kilometrów na nogach, nie jesteś żołnierzem, czy osobą, której praca wymaga pozostania w ciągłej sprawności fizycznej (vide strażak), a jesteś – panią w sklepie, nauczycielem, pracownikiem biurowym, adwokatem, programistą etc. etc. – wtedy twoja kondycja jest … słaba. O ile oczywiście nie trenujesz regularnie:)

Poczytaj statystyki GOPR czy TOPR- co dzieje się w sezonie od połowy wiosny do połowy jesieni, czyli w okresie urlopowym. Codziennie kontuzje, złamania, zasłabnięcia na szlakach. Pomijając przypadki ludzkiej głupoty oraz zdarzenia losowe, wielu z tych wypadków można byłoby uniknąć, pozostając w jako takiej kondycji.

Niestety, przepracowanie kilku zimowych miesięcy w ciepłym pomieszczeniu, a później wyjście na forsowną górską eskapadę, czy wielotygodniową backpackerską przygodę, to proszenie się o kontuzję. Twój organizm jest wtedy słaby, mięśnie wątłe, ciężko ci przemierzać kilometry pod górkę, ciężko taszczyć wielki plecak, łatwo o otarcia delikatnych, nienawykłych do marszów stóp.

Ja zalecam pozostawanie w formie przez cały rok. Jako, że uważam, że po prostu NIE DA SIĘ wyjść na wielodniową wyprawę bez przygotowania, to wolę być przygotowany, by na nią wyruszyć, w każdej chwili:)

Miałem okres zastoju w swoim życiu, więc dokładnie wiem o czym piszę w tej chwili, wiem jak słaby się stałem, a przy okazji – utuczyłem się. Rok siedzącej pracy, a później wyjście na Babią Górę traktowałem, zasapany, zadyszany, upocony i z odartymi ze skóry stopami, jak co najmniej podejście na Everest. I wtedy w głowie zapaliła się czerwona lampka – człowieku, w przyszłym roku chcesz robić Główny Szlak Beskidzki, a ty z małym plecakiem jednej jego górki nie umiesz pokonać ? I się zaczęło!

Oto podstawy podstaw w przygotowaniu się do sezonu oraz pozostawaniu w sile i zdrowiu. Od razu zastrzegam- jeśli masz jakieś choroby, zwyrodnienia, niezaleczone kontuzje – zapytaj mądrych ludzi – jak trenować. Ja również mam jeden poważny uraz po wypadku i wiele ćwiczeń muszę zupełnie odpuścić, a plan swoich treningów dobieram tak, by był męczący, satysfakcjonujący, wzmacniający, ale i nieszkodliwy dla mnie.

MOTYWACJA

Znajdź powód do treningów. Bez tego ani rusz, przynajmniej na początku. Może będzie to udowodnienie czegoś znajomym? Może chcesz schudnąć dla swojej kobiety/mężczyzny? Może chcesz przejść długi szlak? Albo ruszyć w Amazońską Dżunglę?

Znajdź motywację dla siebie, coś, co w każdym momencie zwątpienia będzie popychać cię do przodu. Załóż się z kimś, że dasz radę. Sam powód, że głupio będzie ci przegrać zakład, jest dobrym powodem, by trenować.

WYTRWAŁOŚĆ

Za każdym razem, gdy będziesz chciał zwątpić w sens treningu, musisz znaleźć sposób, by tego nie robić. Na mnie działa wmawianie sobie, na głos – poddawanie się jest dla słabych, ty jesteś za silny żeby się poddać. Słomiany zapał to niestety jedno z przekleństw dzisiejszych czasów – rozpoczynanie czegoś z wielkim entuzjazmem i znudzenie się tym w tempie ekspresowym.

Motywacją mogą być sukcesy innych – patrzenie, jak coś osiągnęli i dążenie do tego samego lub czegoś więcej. Jeśli znasz siebie, to powinieneś łatwo znaleźć coś, co potrafi cię zmotywować. Jest to cokolwiek, co będzie Cię pchać do przodu!

TRENING

Znalezienie odpowiednich ćwiczeń dla siebie. Dla mnie najlepszymi, najbardziej wzmacniającymi, dającymi niesamowitego „kopa” treningami jest – jazda na rowerze, pompki oraz bieganie. I jak w jeździe na rowerze mogę powiedzieć, że naprawdę jestem całkiem niezły, tak w bieganiu jestem absolutnie amatorem (moje treningi nie przekraczają 10 km, a średnie tempo utrzymuje się w granicy 10kmh- biegacze mogą zacząć się śmiać:) ) . Ale mimo wszystko – sprawia mi to niesamowitą satysfakcję, że znowu przebiegłem 5-10 km, że dałem radę, że przejechałem 50-100 km na rowerze. Za każdym razem cieszę się, uderzony silną dawką endorfin, że się udało! A dzięki temu – nogi i całe ciało cały czas utrzymują się w wysokiej sprawności.

Mój drugi ulubiony sport, tutaj – objeżdżanie wybrzeża Bałtyku na rowerze

Ty znajdź to, co będzie odpowiadało twoim możliwościom i chęciom. Bieganie, chodzenie, nordic walking, bieganie na bieżni, MTB, crossfit…. Cokolwiek, co tobie przypasuje.

I nie przejmuj się początkami, one będą trudne. Nikt nie zaczął być sportowcem od… bycia sportowcem! Każdy był amatorem. Pompki? Wiesz jak zaczynałem? Dwie serie po 10… Co robię teraz? Jak nie mam czasu na więcej, to 4 serie po 50 i to z nogami na tapczanie, a rękoma na podłodze, żeby było ciężej. Ale to wymagało wytrwałości prawie rok!

WYMÓWKI

Od razu kasuj z głowy. Dziś za zimno, za ciepło, za słonecznie, kropi deszcz, niezdrowo, nie ma z kim, jestem zmęczony po pracy, nie chce mi się, boli mnie nosek…. Jak zaczniesz szukać wymówek, to gwarantuję ci, że je znajdziesz. I to w dużej ilości. Na początku mojego trenowania szukałem nagminnie wymówek – najczęściej był to ciężki dzień w pracy albo nieodpowiednia pogoda. Ale poradziłem sobie z nimi w bardzo prosty sposób. Kiedy nadchodził czas treningu, a ja zaczynałem szukać wymówek, po prostu – od razu, niezwłocznie przystępowałem do trenowania, tak, żeby wymówki nie wzięły góry. Czasami jeszcze przed posiłkiem po pracy, od razu, niezwłocznie, jak tylko pojawiły się jakiekolwiek wątpliwości, czy dziś jest dobry dzień do treningu. Po jakimś czasie wymówki się już nie pojawiają; pewnie dochodzą do wniosku, że przegrały;)

LUDZIE

Szukaj tych, którzy będą ciągnąć cię do przodu. Silniejszych od siebie, motywujących. Szukaj równych sobie, z którymi będziesz mógł trenować na tym samym poziomie. Szukaj słabszych od siebie, by im pomóc i wyciągnąć ich ze słabości. I wreszcie – trenuj sam. Brak towarzystwa nie jest żadnym powodem do braku treningu.

Ale w tym punkcie jest jedno wielkie ALE. Nigdy, przenigdy nie zadawaj się z ludźmi, którzy będą cię ciągnąć w dół. I nie mówię tu o słabszych, którzy potrzebują twojego wsparcia i pomocy. Mówię o tych wszystkich malkontentach, którzy usilnie będą podsuwać ci miliony pomysłów, żebyś nic nie robił – weź se odpocznij, nie powinieneś tak się forsować, napij się browara jak człowiek- a nie, będziesz biegał w sobotę, i tak już jesteś silny to po co ci więcej. Uciekaj od takich ludzi. Oni są jak dżuma dla ambicji. Sami nic nie robią i chcą, żeby nikt nic nie robił. Chcieliby społeczeństwa wegetacyjnego, narzekającego i sączącego piwo przed telewizorem codziennie po pracy, bo przecież są zbyt zmęczeni, by coś innego zrobić. Nie daj się im.

SŁOWO PODSUMOWANIA

Dzięki regularnym treningom, chociaż 3 razy w tygodniu po 30 minut (tak, niezależnie co robisz, taki czas się zawsze da znaleźć, nie szukaj właśnie wymówek, że akurat u ciebie się nie da) wzmocnisz ciało, kości, stawy i mięśnie. Wychodząc w góry, czy w długą podróż z plecakiem, już nie tak łatwo będzie ci się zmęczyć, czy nadwyrężyć mięśnie.

Dodatkowo – nawet, jeśli twoje treningi zaczynają się od bardzo słabych (dobra, powiem – jak zaczynałem biegać, kiedy się utuczyłem, to po 500m umierałem) to z czasem sam z siebie nabierzesz sił i będą coraz lepsze i lepsze.

Dodatkowo – ludzie będą ci zazdrościć. Nawet ci wszyscy szydercy tak naprawdę zazdroszczą ci woli walki i chęci pójścia do przodu.

Dodatkowo – zobaczysz co to jest atak endorfin na twój mózg. Twój nastrój, samopoczucie, pewność siebie i pogoda ducha zwiększą się nieporównywalnie. Podczas treningu twój mózg będzie produkował hormon szczęścia, który sprawi, że będziesz szczęśliwy. Sprawdź!

Dodatkowo – jeśli dasz radę wytrwać w swoich postanowieniach, trenować, zobaczysz progres – odczujesz niesamowitą satysfakcję i nim się spostrzeżesz, twoja samoocena wywinduje się kilka pięter w górę.

Także – do dzieła.

Pozostaw komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o