Tanie podróżowanie, czyli jak zaoszczędzić na podróży

Te wszystkie wspaniałe krainy, te wszystkie morza, góry, jeziora, plaże, atrakcje…. przecież to musi kosztować majątek! A może jednak czas na tanie podróżowanie?

Wiele osób rezygnuje z podróży, ponieważ wydają im się czymś niedostępnym ze względów finansowych. Przeraża nas myślenie o spędzenia wakacji na francuskiej Riwierze, na lazurowym wybrzeżu czy na przykład w Norwegii.

Często wiedza na temat danych miejsc jest tylko powielonym stereotypem – bo „się mówi” lub „mówią”, ewentualnie „słyszałeś”, że tak jest.

Podróżowanie wcale nie musi być drogie!

Pierwszą rzeczą. którą trzeba zweryfikować w planowaniu taniej podróży są twoje wymagania. Jeśli faktycznie twoim priorytetem jest podróż pierwszą klasą w samolocie, wynajem pokoju w cztero lub pięciogwiazdkowym hotelu i picie drinków z parasolką w vipowskiej loży, to wtedy niestety, wybacz, nie potrafię ci pomóc;)

Cieszy mnie jednak fakt, że powoli odchodzimy od zasady „zastaw się a postaw się”. Sporo osób wychodziło z założenia- jestem na wakacjach, nie zamierzam oszczędzać. Takie myślenie potrafi wydrenować kieszeń szybciej, niż można by się tego spodziewać!

Cel podróży

Zweryfikuj swój cel podróży. Czy masz jakieś miejsce, które koniecznie musisz zobaczyć, czy po prostu „szukasz czegoś fajnego?” Jeśli to pierwsze, to przejdź do następnego punktu. Jeśli zaś padła odpowiedź druga – czytaj dalej.

Co roku są inne, całkowicie różne, promocje na bilety lotnicze. Nie mając skonkretyzowanego planu podróży, można naprawdę wiele zaoszczędzić. Wystarczy poobserwować promocje linii lotniczych, wybrać coś z listy ofert na które są promocje i wtedy dopiero zaplanować wyjazd. Taka metoda pozwala czasami w naprawdę „śmiesznych” pieniądzach gdzieś pojechać. W zeszłym roku widziałem bilety do Norwegii za 30 zł, do Barcelony za 150 i do Izraela za niecałe 200. Mówię oczywiście o biletach wraz z biletami powrotnymi.

Planuj wcześniej

Wcześniejsze zaplanowanie podróży pozwala na skorzystanie z wielu dodatkowych przywilejów. Większość ludzi zaczyna planować wakacje w okolicach marca. Ty, chcąc zaoszczędzić, możesz zrobić to jeszcze w grudniu. Wtedy zazwyczaj bilety, rezerwacje – kosztują o wiele mniej! Nie ma jeszcze tłumu ludzi, więc i ceny są konkurencyjne. Później niestety będzie już tylko gorzej. Chyba, że liczysz tylko na Fare Error, wtedy faktycznie można w ostatniej chwili znaleźć bilety w super cenach. Ale ten temat poruszę w osobnym artykule o lataniu.

Kombinuj, zasięgnij języka

W dzisiejszych czasach poproszenie o pomoc tysiąca ludzi nie stanowi żadnego problemu. Wchodzimy na Facebooka, lub na jakieś podróżnicze forum, zadajemy pytanie. Pamiętaj, że miejsce, które dla ciebie jest nowe, zostało już najprawdopodobniej odwiedzone przez setki lub tysiące, rodaków. Pytaj o porady, o miejscowe triki, które możesz zastosować. Czasami może się okazać, że, mimo iż na lotnisku twierdzą inaczej, wcale nie musisz jechać do miasta taksówką, bo gdzieś z tyłu lotniska kursuje autobus. Pytaj, pytaj i jeszcze raz pytaj.

Dla przykładu tegoroczna historia z Ałmaty w Kazachstanie. Wylądowałem, odebrałem bagaż, wychodzę z lotniska. Podbiega do mnie Kazach i zagaduje – o super, witamy w Ałmaty, zapraszam, podwiozę do miasta za 1000 Tenge lub 3 dolary! Na pierwszy rzut oka – fantastyczna cena. 25 kilometrów do centrum za 10 zł to jak za darmo. Dobrze, że uruchomiła mi się ostrzegawcza lampka w głowie. Przygotowany na „to i tamto” miałem drobne dolary w kieszeni. Dałem kierowcy pięciodolarówkę i mówię, że może mi dwa dolce wydać w Tenge. Na co ten się zaciął, coś jąka. Mówię, że jak ma dolary to może być w dolarach. Coś dalej mówi pod nosem. Więc już z naciskiem mówię, że naprawdę, 2000 tenge może być jako reszta. W końcu odzywa się skruszonym głosem, oddając pięciodolarówkę – 3 dolary za kilometr. Szybka kalkulacja – to by było 75 dolarów za dojazd do miasta! Grzecznie podziękowałem i poszedłem na autobus, o którym dowiedziałem się jeszcze na lotnisku od kilu Kirgizów. Autobus do centrum kosztował 150 Tenge (1,50zł).

Nie daj się naciągać na turystyczne atrakcje

W miejscowościach pełnych turystów, pełno jest też naciągaczy. Bazując na niewiedzy, naiwności – oferują oni turystom ceny za produkty lub usługi, które są zupełnie nieadekwatne do cen lokalnych.

Mój brat był dwa lata temu w Turcji. Biuro podroży oferowało wycieczki fakultatywne do skalnego miasta. Brat zrezygnował, wyszedł z hotelu, pokręcił się po okolicy. Spotkał rosyjskich turystów, zagadał z nimi. Okazało się, że jakiś Rosjanin oferuje takie same wycieczki, ale w połowie ceny, którą zaproponowało biuro podróży! To, że ktoś powie – taniej pan nie znajdziesz, wcale nie znaczy, że taniej pan nie znajdziesz:)

Zweryfikuj środek transportu

W wielu miejscach może wydawać się absolutnie koniecznym wynajem samochodu. I rzeczywiście, są miejsca, gdzie bez samochodu w ogóle nie dasz rady się poruszać (vide Namibia).

Wynajem samochodu może jednak wcale nie być tanią opcją. Pozostanę na przykładach tegorocznej wyprawy do Azji Środkowej. „Must see” w Kazachstanie na południu, to Kanion Szaryński, jeziora Kolsay i Kaindy. Oto co robią turyści, którzy myślą, że inaczej się nie da bądź nie zależy im na oszczędności.

a) Wykupują w pierwszym lepszym hotelu/hostelu w Ałmaty wycieczkę fakultatywną na 2-3 dni. Jadą do Kanionu, stamtąd nad jezioro Kolsay I. Tam noc, później treking nad drugie jezioro, zejście na dół, znowu noc i podczas powrotu – jezioro Kaindy. Koszt – 120-150 $ za osobę.

b) wynajmują samochód na trzy dni. Koszt, około 1000 zł za samochód (pamiętamy, musimy tam wynająć auto 4×4, pseudosuv miejski nie da rady!) plus koszta paliwa.

c) wynajmują tak zwane „shared taxi” czyli taksówkę, której koszt rozkłada się na wszystkie osoby. Koszt we wskazane wcześniej miejsca – około 400 zł.

A co zrobiłem ja?

Zasięgnąłem języka w Ałmaty pytając lokalnych ludzi, jak tam dotrzeć. Całość wyprawy wyszła mnie około 25 zł, marszrutka, autostop, bus przewożący poduszki i shared taxi na krótkim odcinku. Zaoszczędziłem co najmniej 120$!

Wehikuł
Shared Taxi w okolicach Saty, Kazachstan

Nie spiesz się

Jak się człowiek spieszy, to portfel się nie cieszy. Jeśli zrobisz bardzo napięty grafik swojej wyprawy, to wtedy jakiekolwiek kombinowanie, szukanie tańszych rozwiązań – może okazać się niemożliwe. Wtedy musisz wszystko „mieć nagrane”, a każdy poślizg i wypadek losowy mogą zniweczyć plan zobaczenia jednej lub więcej z pinezek na mapie. Jak dasz sobie na luz, zrobisz ogólny plan, którego nie musisz trzymać się absolutnie stricte, wtedy niejeden raz możesz sporo zaoszczędzić. Dodatkowo czasami rozmawiając z ludźmi, można odnaleźć miejsca, których nie znał internet, bądź się z nami nimi nie podzielił. Zaufaj mi, podróżowanie jedynie z ogólnym planem i adaptowanie się do bieżącej sytuacji to świetna przygoda, ale i metoda na oszczędzanie.

Rób zakupy tam, gdzie lokalsi

Często w pobliżach kurortów jest sporo sklepów. A w nich… turyści. Ceny są specjalnie dla nas wywindowane, a lokalni ludzie nie robią tam zakupów, ponieważ wiedzą, że „za rogiem jest taniej”. Zaobserwuj gdzie zaopatrują się mieszkańcy miejsca w którym jesteś i rób zakupy właśnie tam, gdzie oni.

Restauracje

Ja szerokim łukiem omijam restauracje w miejscach pełnych turystów. Tam ceny też są wywindowane. W Karakolu mieszkałem na ulicy Gebze, bardzo blisku Park Pabiedy. Wokół hostele, hotele, kwatery prywatne. I oczywiście restauracje. Jak na polskie warunki – niezbyt drogie. Ale jak na lokalne – bardzo drogie! Wystarczyło przejść się dwa kilometry, bądź skorzystać z taksówki za 70 SOM (4 zł) i pojechać do innej knajpki, równie miłej, równie smacznej, ale z potrawami o połowę tańszymi. Tanie podróżowanie to nie wydawanie na lewo i prawo, pamiętaj o tym!

Nie wyglądaj jak turysta

Serio. Im bardziej jesteś turystą w oczach ludzi, tym wyższych cen możesz się spodziewać. W wielu miejscach to, że z szyi zwisa ci aparat, na oczach masz okulary przeciwsłoneczne, na sobie koszulkę termoaktywną, świetne buty et cetera, czyni z ciebie kogoś kto wygląda jak kosmita lub milioner w oczach lokalsów. Ubierz się w miarę skromnie, jeśli masz możliwość, to upodobnij się do tego, jak wyglądają ludzie wokół. Nie będziesz wtedy tak rzucał się w oczy jako chodząca żyła złota.

 

Podsumowując – podróżowanie może być tanie! Nie można poddać się na starcie, warto szukać rozwiązań, nie wymówek. Poznawać świat można za naprawdę nieduże pieniądze, tylko trzeba się czasami godzić na mniej wygodne rozwiązania. Ale pamiętaj – podróżując bardziej budżetowo, przygodowo, możemy się wiele nauczyć. Tak jak już wspomniałem w „czego uczą podróże„.

 

 

4
Pozostaw komentarz

avatar
3 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
4 Comment authors
MichalDominika D.Bookendorfinakrystynabozenna Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
krystynabozenna
Gość

Świetny wpis, wiele osób nie uświadamia sobie,
że można tanio i wygodnie zwiedzić świat, zainspirowałeś mnie 🙂 Dziękuję 🙂
Bardzo przydatny wpis.

Bookendorfina
Gość

Faktycznie, wiele można zaoszczędzić podczas podróżowania, kiedy nie podąża się utartym przez turystów szlakiem czy nawykami masowej turystyki. 🙂

Dominika D.
Gość

Bardzo ciekawy artykuł. Jest w nim wiele przydatnych porad, z których na pewno kiedyś skorzystam.