Zasady bezpiecznego podróżowania

Bezpieczeństwo w podróży to jedna z najważniejszych spraw. Bez dwóch zdań, zaraz obok zdrowia. Podczas podróży należy zawsze brać pod uwagę własne bezpieczeństwo.

Zasadniczo uważam, że większość świata jest bezpieczna, a ludzie są dobrzy. Nauczyłem się, że słuchanie mediów masowych i uleganie ich propagandzie jest absolutną bzdurą. Przykłady? Proszę bardzo :

  • Przed wyjazdem do Kazachstanu oglądałem na „jedynce” reportaż, że tam do dziś porywa się ludzi, Kazachowie to naród zamknięty na obcych, bardzo ortodoksyjny i niebezpieczny. Jak było w rzeczywistości? Ludzie zapraszali do domów, żeby z nimi herbatę wypić, albo dać kawałek lokalnego wyrobu podróżnikowi na drogę. Podrzucali za darmo lub symboliczną kwotę, gdy łapałem stopa. Zapraszali na wspólne imprezy
  • Gdy we Francji były protesty, a polskie media huczały, o atakach, skrajnym niebezpieczeństwie, ja siedziałem zatrzymany przez francuzów na ich „barykadach” i wymieniałem polskie kabanosy za ich ser
  • W Niemczech w Lindau am Bodensee wszedłem do dzielnicy imigrantów z bliskiego wschodu, żeby z nimi porozmawiać i … po prostu pogadaliśmy. Nikt nie zginął 😉
Kazaszka
To jedna z tych radykalnych, strasznych Kazaszek, które nigdy nie rozmawiają z obcymi (info TV). Jakoś się nie bałem 🙂

Kiedy ktoś próbuje mnie przekonać o tym, jakie to podróżowanie albo moje destynacje są niebezpieczne, to uśmiecham się lekko i mówię, że jest taki kraj… Jest taki kraj, gdzie morduje się własne dzieci nożem ( link ), gdzie nastolatki mordują dla pieniędzy ( link ) i gdzie podczas ogromnych uroczystości zabija się prezydenta miasta na oczach ludzi na scenie! ( link ). Ten kraj to oczywiście Polska. Będąc obcokrajowcem i czytając takie wiadomości, obrałbyś Polskę jako kraj docelowy?

Kirgiskimi dziećmi też mnie straszono, że będą natarczywe, żebrzące, mogą być niebezpieczne… A tak naprawdę wystarczyło się z nimi bawić i to sprawiało im największą frajdę. Na zdjęciu mój francuski przyjaciel, Xavier

Do czego zmierzam? Chcę ci pokazać, że opierając swoją wiedzę na przypadkowych informacjach wyrwanych z kontekstu, możesz zwariować. A przecież – nie dajmy się zwariować! Polska jest przyjemnym i całkiem bezpiecznym krajem. Ale, tak jak i wszędzie, można spotkać jednostki aspołeczne. Dlatego nie bójmy się podróżować i otwórzmy umysły na świat. Poniżej przedstawię wam, jakie środki bezpieczeństwa zachować, by zminimalizować wszelkie drobne ryzyko, które mogłoby popsuć podróż.

Kopie dokumentów

Zawsze rób kopie i fotokopie swoich dokumentów – prawa jazdy, paszportu, dowodu osobistego. Z kilku przyczyn. Po pierwsze – jeśli znajdujesz się w krajach, gdzie ktoś może podszywać się pod policję, lepiej pokazywać kopię dokumentu. W razie czego – nie stracimy oryginału. Zawsze trzeba mówić że oryginał został w hotelu. W razie utraty dokumentów (kradzież, zgubienie) warto mieć kopie, ułatwi to wyrobienie nowych dokumentów w ambasadzie. Pamiętaj, że ambasada zawsze musi potwierdzić, że ty to ty, a nie ktoś inny. Dobrze też zdjęcia dokumentów, ew. ich skany wgrać gdzieś na google drive albo w inną chmurę, wtedy mamy do nich dostęp z każdego miejsca na ziemi.

Taksówki

Przepraszam wszystkich kierowców, ale niestety, z czystym sumieniem, mogę powiedzieć, że korzystanie z taksówek to zawsze narażanie się na niebezpieczeństwo. Począwszy od krajów, gdzie taksówkarze biorą udział w porwaniu dla okupu, po zwyczajne oszustwa i kradzieże.

W Kazachstanie miałem sytuację, że legalny taksówkarz proponował kurs za 3 dolary z lotniska do centrum Ałmaty. „Panie, 3 dolary i jedziemy”. W głowie zapaliła mi się czerwona lampka, przecież to ponad 20 km. Dałem mu 5 dolarów i powiedziałem, że resztę może wydać w kazachskich tenge. Zaczął się motać, mieszać, robić dziwne miny, kombinować. Aż w końcu powiedział, że 3 dolary… to za kilometr! Czyli za kurs do centrum zapłaciłbym 60 dolarów! A obok był autobus za 150 tenge, czyli jakieś 1,60 pln…

Jak więc zachować bezpieczeństwo podczas podróży taksówką? Stosuj poniższe rady :

  • korzystaj z legalnych taksówek, a w miarę możliwości, w krajach zwiększonego ryzyka, używaj aplikacji to zamawiania taxi
  • zrób zdjęcie tablic przed wejściem do samochodu (działanie psychologiczne)
  • nie płać zanim nie wyciągniesz bagażu z bagażnika (miałem sytuację, że we Francji kierowca chciał odjechać z moim plecakiem w bagażniku)
  • ustal orientacyjną cenę przed dojazdem na miejsce i pokaż kierowcy, że dużo więcej nie masz (kierowca mówi, że kurs wyniesie 50 jakiejś waluty, to uciesz się i powiedz, że dobrze, bo masz tylko 70)
  • jeśli nabierzesz podejrzeń że kierowca krąży, żeby nabić taksometr fikcyjnymi kilometrami, włącz jakąś aplikację do śledzenia jazdy na rowerze, czy biegania (ja używam Endomondo). Przydało mi się w Warszawie kilka lat temu, kiedy nie spodobało mi się coś w sposobie jazdy kierowcy. Wiózł mnie „zygzakiem” i zamiast zrobić około 7 km, było ponad 15. Na koniec jeszcze mi groził, kiedy odmówiłem zapłaty pełnej kwoty (gdyby kogoś to interesowało, obliczyłem ile powinno być km a ile zrobiliśmy, po czym zapłaciłem tyle, ile uważałem za stosowne i sobie poszedłem, nie bacząc na protesty kierowcy)

Nie daj się oskubać

Żyjemy w XXI wieku, więc zdobywanie informacji jest łatwizną. Warto przed przyjazdem w dane miejsce zrobić rozeznanie, jakie powinny być orientacyjne ceny za produkty, usługi, noclegi, wyżywienie. Sporo jest miejsc, gdzie turysta to „łatwy cel” i można z niego „doić”. Nie daj się robić w balona. Przykład, znów z Kazachstanu. Sytuacja może i nie zagrażająca bezpieczeństwu, ale na pewno nie chciana.

Rozmowa, kierowca widząc mnie sam podszedł i proponował cenę w kierunku Kanionu Szaryńskiego

(on) – hi tourist, four thousand Tenge – powiedział łamaną angielszczyzną.
(ja) – Pan, ja nie gawarju pa angliski, skolka eta budziet? (rus. nie mówię po angielsku, ile to będzie?)
(on) – ćtyrysta (rus. czterysta)

Jak widać, inne ceny dla lokalnej społeczności, a 10 razy droższe dla turysty. Chyba, że turysta mówi w lokalnym języku i potrafi spytać współpasażerów, ile płacili, wtedy lepiej dać mu cenę jak „Swojakowi”.

Tego typu sytuacje nie są groźne, ale mimo wszystko warto ich unikać i starać się im przeciwdziałać.

Najcenniejszy bagaż

Zawsze przy sobie. Mała torba, gdzie masz aparat, dokumenty, laptopa czy co tam jeszcze wozisz – zawsze na oku i przy sobie. Pamiętaj, że utrata odzieży, śpiwora czy namiotu to nic, to się szybko odkupi lub zastąpi, natomiast utrata paszportu może kosztować wiele zachodu i popsuć nawet najlepszy wyjazd.

Wtop się w tłum

Moda modą, ale w wielu miejscach, w biedniejszych częściach świata, nie jest rozsądnym obnoszenie się ciuchami od Armaniego, paradowanie torebką od Dolce&Gabbana czy świecenie ludziom w oczy nowiutkim Nikonem. W większości odległych miejsc i tak zawsze będziesz gringo, nastraniec, czy cepr. Nie warto dodatkowo rzucać się w oczy paradując najnowszą, kosztowną techniką i krzykliwymi strojami.

Ubierając się w strój nie odbiegający zbytnio od tubylców nie rzucasz się w oczy, zwiększasz swoje bezpieczeństwo nie stając się celem numerem jeden na ulicy.

Zabieranie niezbędnych rzeczy

Jeśli zostawiasz „duży” plecak w hotelu, czy miejscu zakwaterowania i wychodzisz pozwiedzać, nie zabieraj ze sobą wszystkiego. Zabierz to, co będzie ci potrzebne. Zawsze to zmniejszenie ryzyka utraty kilku wartościowych przedmiotów.

Zasada ograniczonego zaufania

Stara zasada mówi – ufaj, ale sprawdzaj. Drobni naciągacze mogą zaprosić cię do restauracji pod pozorem np. szlifowania języka, a później okaże się, że rachunek opiewa na 300$ (tak „robią” turystów na rynku w Krakowie). Nie daj sobie podrzucić „paczki dla mamy za granicą”. Nie daj się zagadać jednej osobie, kiedy druga w tym czasie zajmie się twoim plecakiem. I wreszcie – sprawdzaj wydawaną resztę! Dla niektórych to nie nieuczciwość jest problemem, ale podstawy matematyki, dlatego zawsze przelicz resztę!

Gotówka, karta, pieniądze

Po pierwsze – nie afiszuj się gotówką. To, że masz w portfelu tysiąc dolarów nie znaczy, że musisz całemu światu się tym pochwalić robiąc zakupy za dwadzieścia. Ja zawsze oddzielam gotówkę i płacąc, używam specjalnego portfela, w którym nigdy nie ma za dużo pieniędzy. W razie, gdyby ktoś mnie obserwował i mi go wyrwał z ręki bądź ukradł z kieszeni, strata będzie niewielka.

Po drugie – pieniądze noszę w kilku miejscach. Część w portfelu, część w kieszeni, część schowaną głęboko w plecaku. Ten sam profit co poprzednio – w razie co, nie tracę wszystkiego.

Po trzecie – zdrapuję ze wszystkich kart kod CVV. W przypadku kradzieży karty, nie można się nią posłużyć przy płaceniu większych kwot w internecie.

Po czwarte – na kartach zawsze mam limity transakcyjne.

Nie przesadzaj z używkami

Wiem, że my, Polacy, lubimy zabalować. Ale warto zachować odrobinę wstrzemięźliwości, zwłaszcza podczas samotnych podróży. Będąc „pod wpływem” jest się bardzo łatwym celem.

Przebierańcy

Spotkałem się z tym dwa razy we Włoszech i raz w Hiszpanii. Ludzie przebrani za policję. We Włoszech raz koło Neapolu próbowali mnie zatrzymać jadąc obok mnie starym Peugeotem i machając „lizakiem”. Nie zjechałem tam gdzie próbowali mnie ściągnąć, zjechałem 10 km dalej na stację benzynową. Pojechali dalej. W Hiszpanii przy kontroli chcieli moją kartę bankową i gotówkę, żeby „sprawdzić legalność”. Odmówiłem i powiedziałem, że na komisariacie możemy to zrobić. Zachowaj czujność zawsze.

ale przede wszystkim

Najważniejsze

Zachowaj spokój!

Jeśli przez cały wypad będziesz się zachowywał jak saper przy bombie, to nie dość, że popsujesz sobie wyjazd, to na dodatek będziesz zwracał na siebie uwagę wszystkich dookoła! Warto mieć się na baczności i zachować czujność, ale nie warto skupić się tylko na tym. Pamiętaj, że odsetek potencjalnych ludzi, którzy chcą ci coś zabrać, jest niesamowicie znikomy. A pomiędzy nimi odsetek ludzi, którzy chcą ci wyrządzić realną krzywdę, jest jeszcze mniejszy. Pisałem o tym w artykułach wspomnianych poniżej.

Jest tylko jedno rozwiązanie. Po prostu zachować rozsądek i stosować się do tych kilku zaleceń. Jeśli naprawdę czujesz się zagrożony lub zagrożona, to zapraszam do poprzednich artykułów „Jak zabezpieczyć się przed kradzieżą w podróży” oraz „Jak nie dać się okraść w podróży„. Ten artykuł który właśnie czytasz jest nawiązaniem, lekką powtórką i poszerzeniem poprzednich.

I wiesz co? Nie bój się:) Jedź, doświadczaj, poznawaj. Świat nie jest taki zły jak pokazują go media. Media pokazują tylko złe rzeczy, bo większość ludzi, nie wiedzieć czemu, chce oglądać tylko złe rzeczy. Ale my, podróżnicy, wiemy jak jest naprawdę;)

Pamiętaj, że wszędzie żyją ludzie! I tak samo jak Ty chcą być bezpieczni, chcą zjeść i schować się przed deszczem. To, że wyglądają inaczej, pędzą konno z oszałamiającą prędkością przez step zaraz obok ciebie wcale nie znaczy, że chcą cię skrzywdzić!

4
Pozostaw komentarz

avatar
3 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
4 Comment authors
DariaMichalLili EssOlka Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Olka
Gość

Kiedy pierwszy raz wyjeżdżałam na Bałkany ponad 9 lat temu, koleżanki ze śmiertelną powagą stwierdziły, że powinnam spisać testament. Bałkany wtedy, ale i teraz kojarzą się z wojną. Co z tego, że w części państw w latach 90. konflikt w ogóle się nie toczył. Obecnie mieszkam w Macedonii i czuję się tu tak samo jak w Polsce. Ani mniej bezpiecznie, ani mniej niebezpiecznie. Po prostu bez różnicy. Tak czy inaczej, w podróży podstawą jest zdrowy rozsądek i nie pakowanie się w sytuacje potencjalnie niebezpieczne. Czyli absolutnie zgadzam się z Twoim ostatnim akapitem.

Lili Ess
Gość

Miałam okazje być w Kairze podczas gdy działa się tam rewolucja, nic złego mi się nie stało, w sumie nawet w tłumie czułam bezpieczna, ale to nie jest reguła, kilkoro moich znajomych całkiem przypadkiem zostało zranionych w tym samym czasie na placu Tahrir. To że nam ńc złego się nie stało w miejscu potencjalnie niebezpiecznym nie czyni tego miejsca innym. Najważniejsze to zachować zdrowy rozsądek być uważnym i nie kusić losu niepotrzebnie.

Daria
Gość

Moje największe doświadczenia podróżnicze wywodzą się z krajów Azji, w tym głównie Chin (mieszkam tutaj). Podpisuję się pod tym, co napisałeś. Z kobiecej perspektywy ważne jest, żeby nie ubierać się pod zdjęcie z instagrama, jak się podróżuje samej, tylko neutralnie, żeby nie przyciągać podejrzanych typków.