fbpx
Image Alt

Blog

Co zabrać w góry zimą?

Co zabrać w góry zimą? Takie pytanie pojawia się nieraz, gdy przychodzi do pakowania na wypad w góry. Nikt nie zaprzeczy, że trekking pośród ośnieżonych szczytów to coś zupełnie innego, niż taki sam trekking w upalnym, sierpniowym słońcu. Śnieg dodaje uroku, sprawia, że miejsca, które odwiedziliśmy latem, wyglądają zupełnie inaczej. Ma się wrażenie, że jest się w zupełnie nowym, nieznanym i niezbadanym miejscu. Dlatego też góry zimą przyciągają co roku tysiące turystów i górskich włóczęgów.

Niestety, ale góry w porze zimowej mają też to do siebie, że nasz letni “byle jaki” ekwipunek tutaj sobie nie poradzi. W lecie w górach nie czekają na nas niebezpieczeństwa, które niesie ze sobą zimowy trekking. Dlatego też pakowanie się na wyprawę spędza wielu osobom sen z powiek. Postaram się jednak przybliżyć ten temat i pomóc ci znaleźć odpowiedź na pytanie postawione w tytule tego artykułu.

Wywiad

Góry zimą to nie przelewki, więc pierwsze co koniecznie należy zrobić, to sprawdzić jak wygląda sytuacja meteorologiczna w miejscu, do którego się wybieramy. Latem, jeśli nie ma burzy, praktycznie nic nie jest niebezpieczne w górach. Deszcz czy wiatr można przetrwać. Zimą jednak trzeba bardziej uważać. Gęsta mgła, silny wiatr, wysokie zaspy a przede wszystkim – zagrożenie lawinowe to rzeczy, których nie można lekceważyć.

Planowanie zimowego wypadu w góry zaczynamy więc od określenia – w jakie góry jedziemy? Zupełnie inaczej trzeba przygotować się w Bieszczady, inaczej w Sudety, a całkowicie inaczej – w Tatry. Lecimy więc po kolei.

Zagrożenie lawinowe

W Polsce występuje głównie w Tatrach, choć są miejsca w Sudetach i Beskidach (zwłaszcza w okolicach Babiej Góry), gdzie zagrożenie lawinowe również się pojawia. Zagrożenie w Tatrach publikowane jest na stronie internetowej “http://lawiny.topr.pl“, zaś dla pozostałych polskich pasm górskich takie zagrożenie publikuje GOPR na stronie “https://www.gopr.pl/zagrozenie-lawinowe“. Osobiście zawsze radzę, że gdy zagrożenie jest na poziomie czwartym lub piątym, w ogóle nie powinno się wychodzić w miejsca, w których występuje prawdopodobieństwo wystąpienia lawin. Przy pozostałych stopniach zagrożenia można chodzić po górach, choć przy trzecim stopniu, jak to się mówi “różnie bywa”. Sporo osób bagatelizuje lawinową “jedynkę” i “dwójkę”, ale przypominam, że jedna z największych tragedii w polskich górach, w której lawina odebrała życie ośmiu osobom, wydarzyła się właśnie przy lawinowej dwójce https://pl.wikipedia.org/wiki/Lawina_w_Tatrach_(2003). Dlatego należy uważać. Zawsze!

Idąc w miejsca zagrożone lawinami warto wyposażyć się w zestaw lawinowy. Składają się na niego – sonda lawinowa, łopatka i detektor. Plecak lawinowy też może okazać się niegłupim pomysłem. Taki plecak to specjalnie zaprojektowany “worek ratunkowy”, który przy spotkaniu z lawiną napełnia się powietrzem i ma nas (przynajmniej teoretycznie) utrzymać na powierzchni lawiny. W praktyce – no cóż, jak się podczas pędzenia wraz z tysiącem ton śniegu uderzy głową w kamień… to nie sądzę, że plecak pomoże. Jeśli chodzi o sam zestaw lawinowy, to trzeba wiedzieć, jak go poprawnie używać. Dlatego są tak naprawdę tylko dwie opcje – albo idziemy z kimś, kto wie jak go używać. Albo najpierw udajemy się na kurs lawinowy. Zestaw lawinowy to nie termos. Nie da się go nauczyć poprawnie obsługiwać samemu metodą prób i błędów.

co zabrać w góry zimą
Uwierz mi, mimo otaczającego piękna, nie chcesz się tam znaleźć bez odpowiedniego sprzętu

Sprawdzić Dostępność szlaków zimą

Bardzo dużo górskich szlaków jest zamykanych zimą i zupełnie niedostępnych. Dlatego, żeby się nie zdziwić i nie rozczarować – trzeba zawczasu to sprawdzić. Jest kilka powodów, by nie wchodzić na zamknięty szlak:

  • Można dostać mandat. Po to jest zakaz wstępu, by go nie łamać. Powodów zakazu może być wiele, nie zawsze jest to tylko kwestia bezpieczeństwa. Czasami szlaki są zamknięte zimą z powodu ochrony lokalnej fauny lub flory.
  • W razie wypadku zamknięty szlak będzie ostatnim miejscem, w którym będą cię szukać ratownicy. Wiem, że do czasu pierwszego wypadku większość z nas jest chojrakami, ale zawsze może zdarzyć się wpadka. Każdemu i to niezależnie od tego, jak jest doświadczony.
  • Zamknięty szlak często może być szczególnie niebezpieczny! Narażony na przykład na lawiny. Dlatego wchodząc na zamknięty szlak możesz narażać się na dodatkowe niebezpieczeństwa.

Sprawdzić pogodę

Bez tego zimą ani rusz. Jeśli zapowiadają halny, duże opady śniegu lub mgłę… nie idź. Odpuść. Po pierwsze – wędrówka, gdy dmucha ci w oczy lodowaty wiatr o prędkości 100 km/h wcale nie jest miła. Po drugie – nie jest bezpieczna! Istnieje szereg niebezpieczeństw, które niesie za sobą taka pogoda. Między innymi są to :

  • Możliwość łatwego zgubienia się. Ciężko śledzić szlak, gdy wieje wiatr, a jego podmuchy podnoszą tumany śniegu przed oczami.
  • Bardzo łatwo o wychłodzenie organizmu (będzie o tym poniżej).
  • Silny wiatr i zalegający śnieg często powodują łamanie się gałęzi bądź całych drzew.

Dobra, skoro wywiad mamy już za sobą, to zanim przejdziemy do sedna, czyli odpowiedzi na to, co zabrać w góry zimą, powiem wam jeszcze o zimowym BHP.

co zabrać w góry zimą
Latarka nie tylko może okazać się niezbędna, ale i po prostu… użyteczna do robienia fajnych fotek 😉

Zimowe BHP

O lawinach już wspomniałem, możemy więc skupić się na pozostałych rzeczach.

Śnieg

Zalegający wysoki śnieg może być bardzo niebezpieczny. Często nie wiadomo, jak bardzo jest ubity i czy można po nim bezpiecznie chodzić. Dużo śniegu to też wysokie prawdopodobieństwo wystąpienia wymienionych powyżej lawin. Jeśli śnieg jest miękki i puszysty to… lepiej mierz siły na zamiary. Jeśli twoje normalne tempo piesze w górach wynosi np. 3-4 km/h, to często zimą spadnie poniżej jednego kilometra na godzinę. Kiedy trzeba się przebijać przez zalegający śnieg, czasami za cały dzień nie pokona się trzech kilometrów. Miej to więc na uwadze obliczając długość trasy.

Dodatkowo – bardzo wiele polskich szlaków nie ma odpowiednio wysokich słupków, które wskażą drogę, gdy pokrywa śnieżna znacząco się podniesie. Znaki malowane na drzewach i przypadkowych obiektach będą po prostu pod śniegiem. Łatwo wtedy się zgubić.

Lód

Śnieg, zwłaszcza, gdy dodatkowo spadł na niego deszcz, a temperatura utrzymuje się poniżej zera, lubi pokryć się lodem. Oblodzenie i pokryty lodem śnieg utrudniają chodzenie. Mimo, że nie idzie się aż tak powoli, jak podczas przebijania się przez zaspy, to nie da się utrzymać standardowego “letniego” tempa marszu. Dlatego należy liczyć się z dużymi opóźnieniami w stosunku do godzin przemarszu podanych na mapach i w przewodnikach. Lód jest również najczęstszą przyczyną wypadków zimą w górach. Łatwo się poślizgnąć, a zmarznięta skorupa nie amortyzuje upadku. Dlatego zimą tak łatwo o skręcenia i złamania. Dodatkowo – oblodzona powierzchnia sprawia, że nie widać na niej śladów osób, które szły przed nami. Oznacza to ni mniej, ni więcej, że łatwo zgubić szlak.

Wyziębienie

Zimą w górach bardzo łatwo wychłodzić organizm. Same niskie temperatury nie są aż tak niebezpieczne. W mojej opinii nawet minus 20 stopni to nic wielkiego, ale jeśli… nie wieje! Wiatr w górach, prócz niebezpieczeństw o których wspomniałem wcześniej, niesie jeszcze jedną rzecz, która jest zgubna zwłaszcza zimą. Porywiste porywy zimnego wiatru potrafią wychłodzić organizm w tempie, z którego człowiek nawet nie zdaje sobie sprawy.

Tylko w ramach dygresji dodam, że to wiatr był przyczyną nieudanych morsowań w tym roku. Sporo osób naoglądało się fajnych obrazków z chodzenia zimą w stroju kąpielowym po górach i bez niezbędnego przygotowania postanowili sami spróbować. Można tak chodzić i nie ma w tym nic złego, ale należy to robić z głową i stopniowo, nie wystarczy przyjechać na parking przed wejściem na szlak, ściągnąć ubrań i iść do góry.

Nawet lekki wiatr prowadzi do obniżenia temperatury odczuwalnej zimą. A to z kolei może prowadzić do hipotermii (o tym będzie osobny artykuł w przyszłości). Szczególnie w tym przypadku niebezpieczne jest połączenie trzech czynników :

  • Silny wiatr, który obniża temperaturę odczuwalną o kilka lub kilkanaście stopni.
  • Zaspy lub oblodzenie, powodujące spowolnienie w poruszaniu się, więc nie wytwarzanie odpowiedniej ilości ciepła, by przetrwać w zimnych warunkach.
  • Źle dobrana odzież. Np. bawełniana koszulka pod byle jaką kurtką. Nic tak szybko nie prowadzi do hipotermii, jak lodowata woda. A pot to woda. Gdy dodamy do tego podmuchy zimnego wiatru – nieszczęście gotowe.
Mała dygresja o hipotermii

To nie jest artykuł o hipotermii, wspomnę więc tylko – hipotermia ma pięć stadiów. Tylko w pierwszym z nich jesteś w stanie sam sobie pomóc. Pierwsze stadium to już horror… Objawia się drżeniem mięśni, niekontrolowanymi skurczami, poczuciem ciężkości. W drugim stadium, być może masz jeszcze jakieś szanse, ale… w drugim stadium mamy dodatkowe objawy takie jak apatia, utrata kontroli nad mięśniami, zaburzenia mowy i logicznego myślenia (dlatego tak często ludzie, znalezieni zamarznięci w górach nie mają na sobie ubrań! Ich myślenie jest zaburzone, nie wiedzą co robią, myślą, że jest upalnie i się rozbierają). W stadium trzecim – jeśli ktoś nie udzieli ci szybko pomocy, jest po tobie. Sam nie masz szans.

Dobra, kiedy ten długi, acz konieczny, wstęp mamy już za sobą, czas przejść do sedna, czyli

ubezpieczenie rankomat

Wybierając się w góry, w Polsce lub za granicą, warto pamiętać o ubezpieczeniu turystycznym. Sprawdź najlepsze i najtańsze oferty.

Co zabrać w góry zimą?

Odzież

Warstwa odzieży termoaktywnej

Pierwszą warstwą powinna być odzież termiczna. Ma taką właściwość, że odprowadza pot na zewnątrz, pozostawiając skórę suchą. Dlatego tak bardzo niedobrym pomysłem będzie używanie bawełny – magazynuje ona wilgoć, sprawia, że koszulka już po chwili większego wysiłku jest mokra, a to tylko krok do wyziębienia. Moim zdaniem najlepsza jest wełna merino, ale ma ona również sporo przeciwników (czasami “gryzie”). Spotkałem się z opiniami na temat tego, że kiedyś takiej odzieży nie było i się chodziło… zmierzyłem się z tym punktem widzenia w innym artykule:

Kiedyś to było...

Kiedyś to było… to mój artykuł, w którym wyrażam opinię na temat tego, czy zawsze trzeba mieć nowoczesny sprzęt. Przecież nasi ojcowie chodzili bez specjalnego ekwipunku…

Jeśli chodzi o bieliznę termoaktywną, to gdy warunki nie są ekstremalne (lub gdy nie mamy zbyt wielu funduszy) polecam ten zestaw. Brubeck Thermo. Jeśli jednak masz ochotę kupić coś z naprawdę wysokiej półki, to zdecydowanie polecam zainwestować w wełnę merino. U mnie Brubeck Extreme Wool sprawdza się świetnie w warunkach zimowych.

Warstwa odzieży termicznej

Ta warstwa ma za zadanie sprawić, żeby ciepło nie uciekało nam na zewnątrz, ale również pomagać “oddychać” pierwszej warstwie. Jeśli jako pierwszej warstwy użyjemy wełny merino, która pięknie odprowadzi pot, to jako drugiej nie można użyć starego wełnianego swetra, który ten pot wchłonie. W takim wypadku używanie warstwy termoaktywnej pod spodem nie ma sensu. Jako drugą warstwę można użyć fleece jackets, polary, swetry puchowe. Wszystko to co zatrzymuje ciepło, nie magazynuje wilgoci oraz oddycha.

Warstwa zewnętrzna

Zadaniem tej warstwy jest ochrona przed warunkami zewnętrznymi – deszczem, wiatrem, śniegiem i chłodem. Tutaj można wybierać pomiędzy odzieżą membranową i bez membran, softshellami, hardshellami, puchówkami. Wszystko w zależności od zasobności portfela oraz tego, czego tak naprawdę potrzebujesz. Może przydać ci się artykuł “czy i kiedy inwestować w drogi sprzęt górski“. W tej części znajdują się też spodnie. Osobiście, gdy temperatura jest naprawdę dobrze poniżej zera, lubię chodzić w spodniach narciarskich. Są fajne, docieplone, wygodnie się w nich chodzi, a do tego są zupełnie nieprzemakalne.

Jeśli chcesz bardziej zgłębić temat, to zapraszam do artykułu “Jak nosić odzież termoaktywną

Buty

Kiedy zastanawiasz się, co zabrać w góry zimą, na pewno zadałeś sobie pytanie – a co z butami? Czy moje letnie buty się nadadzą? Odpowiedź nie jest jednoznaczna – i tak, i nie 😉 Jeśli są dosyć wysokie, by w połączeniu ze stuptutami chronić przed śniegiem, to być może się nadadzą. Jeśli wybierasz się w polskie góry, gdziekolwiek poza Tatrami, gdzie wystarczą raczki by poruszać się po oblodzonych odcinkach, to letnie buty powinny się spisać dobrze. Oczywiście, jeśli nie przemakają. Ja również zimą najczęściej chodzę w swoich letnich butach Haix p9 Airpower. Impregnuję je impregnatem Grangers Footwear Repel (kosztuje 30parę złotych, a wystarcza na długo, można też użyć na kurtkę, spodnie, plecak). Impregnat ten sprawia dosłownie cuda, woda po prosty spływa po bucie, a but nie traci oddychalności. Na takie buty można spokojnie założyć raczki.

Jeśli jednak wybierasz się w Tatry i chcesz wchodzić w wyższe partie, niezbędne okażą się specjalne buty i raki. Bez tego ani rusz, gdy przyjdzie wchodzić na naprawdę strome ścianki. Raczki nie dają rady, raczki wspomagają chodzenie po oblodzeniu, ale nie mają przednich zębów, jak raki, by stąpać po miejscach, gdzie nie da się stanąć całą nogą. Do tego raczki w przypadku ostrzejszej wspinaczki po prostu spadną. Raki koszykowe wymagają specjalnych butów, w których można je porządnie zamocować.

Akcesoria odzieżowe

Odpowiadając na pytanie co zabrać w góry zimą, nie można zapomnieć o akcesoriach. Przyda się porządna czapka, rękawiczki i chusta (komin). Wybór jest ogromny, warto więc zaopatrzyć się w coś, co podniesie komfort i zapewni nam ciepło. U mnie świetnie sprawdza się wcale niedroga czapka Buff Maroon HTR. Mam też sporo chust wielofunkcyjnych, ale szczególnie upodobałem sobie… zwykłą arafatkę 🙂 Fajnie wygląda, poza tym można z niej zrobić naprawdę mnóstwo kreacji. Nie można zapomnieć o rękawicach. Unikałbym rozwiązań z wełny i bawełny, strasznie marzną ręce, gdy nasiąkną wodą. W zależności od tego, jakich temperatur się spodziewasz, możesz wybrać rękawice pięciopalczaste bądź jednopalczaste. Te drugie zapewnią na pewno leszy komfort cieplny, ale utrudnią manipulowanie rękami. Wybór należy do ciebie 🙂

Sprzęt zimowy

O tym, co zabrać w góry zimą ze sprzętu zimowego, można by napisać książkę. Pozwól więc, że przedstawię tylko pobieżnie temat, a ty sam przeanalizuj co będzie ci naprawdę potrzebne.

  • Jeśli spodziewasz się oblodzeń – raki lub raczki. Jeśli raki – to też specjalne buty.
  • Czekan. Zwłaszcza w wyższe partie gór. Służy do tego by się podpierać, ale w momencie, gdy ślizgasz się w dół z dużą prędkością, czekan może być JEDYNYM SPOSOBEM by się zatrzymać. Tak, czekan może ci uratować życie, więc go nie lekceważ. Oczywiście mówię tutaj w kontekście Tatr i wyższych gór, poza granicami Polski. W Bieszczadach czekan do niczego ci się nie przyda 😉
  • Sprzęt lawinowy – wspominałem o nim wcześniej.

Akcesoria dodatkowe

Podstawową listę z tego, co zabrać w góry zimą mamy za sobą. Ale odzież to nie wszystko. Jest jeszcze sporo akcesoriów, o których warto pamiętać.

  • Latarka czołowa. Zimą w górach zmierzch zapada szybko. Dodając do tego utrudnienia spowodowane śniegiem i lodem, może się okazać, że zastanie cię noc zanim dotrzesz do punktu docelowego. Dlatego nie zapominaj o latarce. Ja od kilku lat stosuję Olight H2R. Bateria trzyma długo, da się ją naładować z powerbanku, a na dodatek – żadne zimno jej nie straszne (raz ją zamroziłem i po wydobyciu z lodu – nadal świeciła :)).
  • Rakiety śnieżne – jeśli spodziewamy się chodzenia po puszystym, głębokim śniegu.
  • Skitury – jeśli wiesz jak używać. Często wygodniejsze niż normalne chodzenie w butach, ale oczywiście nie pozwalają wszędzie wejść.
  • Podgrzewacze chemiczne – przydają się zwłaszcza gdy marzną stopy i ręce. Należy włożyć w rękawiczki lub buty.
  • Termos i ciepły napój. Chyba nic tak nie poprawia humoru zmarzniętej osobie, jak ciepła herbata lub kawa 🙂 Ja używam termosu Salewa 0,75l. Długo trzyma ciepło a co najważniejsze – cały korek da się porządnie umyć, nie tak jak w niektórych termosach, gdzie nie ma dostępu do części korka.
  • Kije trekingowe. Osobiście niespecjalnie przepadam za nimi zimą, jeśli szlak składa się z puchu, za to bardzo doceniam, jeśli jest sporo lodu. Naprawdę pomagają utrzymać równowagę. Używam kijków Black Diamond
  • Okulary przeciwsłoneczne lub gogle. Śnieg i lód odbijający promienie słoneczne mogą spowodować tzw. ślepotę śnieżną. Doświadczyłem tego w Szwajcarii, nic przyjemnego. Od tego czasu ZAWSZE mam ze sobą okulary przeciwsłoneczne.

Gdy już wiesz co zabrać w góry zimą, pozostaje mi życzyć Ci udanego wypadu i bezpiecznego powrotu. Góry zimą to coś wspaniałego i mimo, że są bardziej wymagające, niż latem, to naprawdę warto się pomęczyć dla tych widoków i przygody.

Cześć! Mam na imię Michał, jestem fanem podróżowania z plecakiem, kolarstwa w wersji sakwiarskiej oraz górskich eskapad. Na chwilę obecną odwiedziłem ponad 40 krajów na pięciu kontynentach (w tym Antarktydę!), ale liczba ta ciągle rośnie. Chcę dzielić się ze światem tym co dobre i pozytywne w podróżowaniu, służyć pomocą i inspirować. Dziękuję za odwiedziny! Jeśli Ci się tutaj podobało to zrób coś, co sprawi mi przyjemność i pokaże, że warto tworzyć tego bloga- zostaw komentarz, udostępnij, polub moją stronę na Facebooku. Będzie mi bardzo miło!

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipisicing elit sed.

Follow us on
0
Podziel się przemyśleniami! Dziękuję :)x
()
x