fbpx
Image Alt

Blog

Jak objechać Tajwan rowerem

Jak objechać Tajwan rowerem (dzień 1-4)

Odrobina historii

Tajwan to tak zwana piękna wyspa. Portugalski kapitan dopływając tutaj jeszcze w średniowieczu miał podobno krzyknąć “La Ilha Formosa”, gdy zobaczył Tajwan, co oznacza “Piękna wyspa”. Stąd też druga, bardziej historyczna nazwa Tajwanu – Formoza. Współczesny Tajwan nadal oczywiście pozostaje piękny, choć prócz tego, że jest tutaj pięknie, słynie na świecie z wielu innych rzeczy. To tutaj mieści się największa na świecie fabryka półprzewodników (TSM), których na co dzień używasz w swoim telefonie, komputerze czy samochodzie. Stąd również pochodzą tak znane marki jak – ASUS, HTC, Garmin (tutaj jest produkcja, siedziba w Stanach), Merida, Adata oraz Giant.

Ta ostatnia marka interesuje nas szczególnie, bo właśnie wraz z rozwojem marki Giant Bikes w roku 1980 na Tajwanie zaczął się rowerowy boom. Wzrastające zainteresowanie turystyką rowerową skłoniło rząd do rozpoczęcia budowy wielu tras rowerowych. Na chwilę obecną (grudzień 2021) Tajwan posiada ponad 5000km znakowanych tras rowerowych. A dodam, że powierzchnia Tajwanu to zaledwie powierzchnia dwóch polskich województw! Mamy więc trasy miejskie, trasy wzdłuż rzek, trasy górskie (wraz z trasą przechodzącą przez najwyższą drogę na Tajwanie, Provincional Highway 8, w najwyższym momencie wznoszącą się na 3050m n.p.m.!), oraz tzw trasę 環島(chiński – huan dao). To właśnie ta ostatnia trasa zainteresowała mnie na początek najbardziej. Słowo “huan dao” jest w języku mandaryńskim słowem oznaczającym podróż dookoła wyspy. Tajwański rząd w 2015 roku ostatecznie oddał do użytku w pełni oznakowaną trasę rowerową pozwalającą objechać cały kraj dookoła. Większość z was po chińsku nie mówi, więc w dalszej części artykułu będę się posługiwał nazwą Trasa Rowerowa nr 1.

Tajwańska trasa rowerowa nr 1

Trasa rowerowa nr 1 liczy sobie 968km, koszt jej budowy, oznakowania oraz stworzenia infrastruktury pochłonął 36mln dolarów (amerykańskich, nie tajwańskich 🙂 ). Co ciekawe, nie jest to najdłuższa wersja trasy. Jadąc ciągle samym wybrzeżem można wydłużyć trasę o ponad 150km. Dodatkowo sporo osób decyduje się nadrobić 200km i wjechać w centralny Tajwan nad Sun Moon Lake. Takie dodatkowe wariacje również są oznaczone i można znaleźć dla nich odpowiednie mapy. Np. Jedziemy Trasą nr 1, która prowadzi prosto, a obok jest znak że trasa 1-16 prowadzi w prawo. 1-16 będzie jakąś wariacją trasy nr 1, która wcześniej czy później połączy się z oryginalną trasą! Dziś jednak zajmiemy się oryginalną trasą (nie licząc jednego dnia, gdzie skorzystałem z atrakcyjnej wariacji 🙂 ).

Oznaczenia i infrastruktura na Tajwańskiej trasie rowerowej nr 1

Trasa posiada bardzo wyraźne oznaczenia, zarówno w postaci znaków poziomych jak i pionowych. Zgodnie z planem Tajwańskiego ministerstwa turystyki, została oznaczona w następujący sposób : Oznakowany jest każdy skręt na skrzyżowaniu, droga prosto na skrzyżowaniach szerszych niż 15m, znak co 2 km trasy oraz znak co 500 metrów trasy w terenie zabudowanym. Osobiście, o czym napiszę później, tylko w 2 miejscach udało mi się zgubić trasę (ale nie stanowiło to problemu, bo nie zgubiłem kierunku). Jest więc znakomicie oznakowana. Na całej trasie znajdują się 122 punkty oznaczone jako “cyclist rest stop”, nie będziesz więc mieć żadnego problemu ze znalezieniem miejsca na krótszą bądź dłuższą przerwę 🙂 Punktami takimi są – wygodne sklepy (7-eleven i Family Mart), w których kupimy wodę, jedzenie, możemy kupić i poprosić o odgrzanie ciepłego posiłku bądź skorzystać z toalety. Punktami takimi są również stacje kolejowe, gdzie da się za darmo nabrać wody z dystrybutorów, często w pobliżu zrobić zakupy, a niejeden raz – skorzystać z bezpłatnego prysznica. Można również rozbić namiot na terenie…. komisariatów policji. Nie, nie żartuję. Niektóre komisariaty są oznaczone jako “cyclists rest stop” i można tam poprosić o wodę, miejsce na rozbicie namiotu bądź skorzystać z toalety. Jednym słowem – żyć… ekhm, jechać, nie umierać.

Plan trasy

Zdecydowana większość przewodników zaleca podróż w kierunku przeciwnym do ruchu wskazówek zegara. Począwszy od Tajpej, gdzie tuż obok stacji metra Songshan znajduje się kilometr 0, zalecają kierowanie się w stronę Taoyuan a następnie Hsinchu. Obranie trasy w tym kierunku ma dwa plusy. Po pierwsze – przez pierwsze kilka dni jedziemy bardziej po płaskim, mamy więc czas przywyknąć do codziennego pedałowania. Po drugie – najpiękniejszą część Tajwanu (wzdłuż trasy nr 1, nie w ogóle najpiękniejszą 🙂 ), czyli wschodnie wybrzeże, zobaczymy na końcu, będzie ono więc dla nas wisienką na torcie. Ja obrałem kierunek odwrotny. Gdy startowałem, prognozy pogody były niepewne i była spora szansa, że będę musiał zrezygnować z jazdy. Postanowiłem więc najpierw zobaczyć najpiękniejsze widoki, następnie zaś zwiedzić zachodnie wybrzeże, a w razie potrzeby – zrezygnować z zachodniego wybrzeża. Tak się jednak nie stało, pogoda nie licząc trzech dni była wyśmienita, udało się więc “zamknąć kółko”.

Podzieliłem trasę na 10 dni, z czego 9 to objeżdżanie wyspy rowerem, a jeden dodatkowy dzień to zwiedzanie parku narodowego Taroko (również rowerem). Mój plan wyglądał następująco :

  • Dzień 1 – Taipei – Jiaoxi
  • Dzień 2 – Jiaoxi – Xincheng
  • Dzień 3 – Zwiedzanie Taroko
  • Dzień 4 – Xincheng – Taidong
  • Dzień 5 – Taidong – Checheng
  • Dzień 6 – Checheng – Kaohsiung
  • Dzień 7 – Kaohsiung – Chiayi
  • Dzień 8 – Chiayi – Taizhong
  • Dzień 9 – Taizhong – Hsinchu
  • Dzień 10 – Hsinchu – Taipei

Poniżej opiszę wiedzę ogólną oraz pierwsze 4 dni krok po kroku. Zaczynamy konkrety!

Przygotowanie do trasy

Przyda się odrobina kondycji. Jeśli jesteś osobą nie uprawiającą na co dzień sportu, to bez przygotowania nie wybieraj się na tę trasę, a już na pewno nie w takim tempie, w jakim ja ją tutaj prezentuję. Po prostu nie dasz rady bądź trasa zamieni się w mordęgę. Warto przynajmniej miesiąc wcześniej w miarę przyzwyczaić organizm do długotrwałego wysiłku poprzez jazdę na rowerze bądź bieganie.

Przed wyruszeniem w drogę dobrze jest sprawdzić stan roweru. Zwłaszcza, jeśli przyjechałeś/aś na Tajwan i rower wypożyczasz. Komplet narzędzi by podokręcać wszystkie śrubki to absolutne minimum. To samo tyczy się zakupu zapasowej dętki, posiadania pompki oraz łyżki do opon. Dobrze też jest wszystko w rowerze porządnie naoliwić, by nie irytowało nas “trzeszczenie i zgrzytanie”. Jeśli nie znasz się na takich rzeczach, nic złego się nie dzieje – w każdym dużym mieście na Tajwanie są dziesiątki serwisów rowerowych, gdzie takie prace wykona dla ciebie ręki specjalista, a opłata, którą przyjdzie ci uiścić, będzie śmiesznie niska.

Nie trzeba brać ze sobą zbyt dużo wody ani jedzenia. Nigdy nie miałem ze sobą więcej jedzenia niż na góra 2 posiłki (które tak naprawdę spożywałem gdzieś na poboczu tylko dla tego, by ponapawać się widokiem, nie dlatego, że musiałem). Nie brałem również więcej niż 1.5L wody bądź napojów z elektrolitami. Na całej długości trasy są sklepy, chyba najdłuższy odcinek jaki znalazłem bez sklepu to 30km. Nie ma więc widma głodu przed nami 🙂

Dobrze jest wgrać sobie ślad GPS trasy na telefon i odtworzyć go np. w darmowej aplikacji Locus Map. Jak się zgubimy, łatwo będzie nam wrócić do pierwotnej drogi.

Noclegi

W zasadzie to mamy trzy opcje noclegów. Pierwszy, to kemping. Niezależnie od tego, czy chcemy namiot rozbijać w wyznaczonych miejscach, czy na dziko, coś się dla nas znajdzie. Zwłaszcza wschodnie wybrzeże ma do zaoferowania sporo miejsc biwakowych. Drugą opcją są tanie hostele rozmieszczone wzdłuż trasy. Nie powinno być problemu ze znalezieniem w nich miejsca. Choć w weekendy mogą mieć komplet, warto więc zarezerwować łóżko z wyprzedzeniem. Trzecią opcją są hotele. Hotele na Tajwanie są droższe niż w Polsce, a jeśli chodzi o trasę numer 1 – niekoniecznie zlokalizowane są tuż przy trasie, będą więc wymagać odbijania od naszej drogi. Ja pierwotnie chciałem biwakować, jednakże cowieczorne deszcze zmieniły mój plan i wybrałem opcję hosteli. Dzięki temu miałem codziennie suche ubranie i prysznic, a to już coś! 😉

Dzień 1 – Tajpej – Jiaoxi

Swą podróż rozpocząłem obok Crescent Bridge na granicy Banqiao i Xinzhuang w Nowym Tajpej. Dlaczego? Bo mieszkam w pobliżu 🙂 Skierowałem się w stronę Xindian, przejechałem most i poruszałem się w stronę centrum Tajpej. W tym miejscu trasa zaczyna się super – jedzie się drogą wzdłuż rzeki, na której żadne pojazdy silnikowe, nie licząc obsługi, wstępu nie mają. Nie trzeba więc zwracać uwagi na ruch uliczny, można po prostu podziwiać widoki. Po jakimś czasie trasa wjeżdża w miasto i tutaj trzeba być naprawdę ostrożnym. Bardzo duży ruch uliczny nie sprawia, że jazda jest bezpieczna i fajna. Trzeba mieć oczy dookoła głowy.

Po chodnikach poprowadzone są oznakowane ścieżki rowerowe, ale i tak trzeba uważać na pieszych, którzy zazwyczaj traktują je jak chodniki. W tym miejscu dość łatwo zgubić znaki Trasy Rowerowej nr 1, bo stają się czasami niewidoczne w gąszczu znaków drogowych i wszechobecnych reklam. Po dojechaniu do stacji Songshan polecam wjechać na jedną z wariacji trasy nr 1 (możesz podążać za moim śladem GPS) i znaleźć się na kolejnej trasie odciętej od ruchu miejskiego, biegnącej wzdłuż rzeki, w kierunku Keelung. Tam ruch znika, a Ty jedziesz wzdłuż rzeki, otaczającej zieleni i z daleka oglądasz wysokie budynki. Tak można żyć 🙂 Ja, gdy ruszyłem w stronę Keelung, natrafiłem na deszcz, który towarzyszył mi przez kolejne 30km.

Przejechawszy Keelung pojedziesz wzdłuż głównej drogi prowadzącej do Yilan. Dla rowerów jest tam wyznaczony pas, więc samochody nie będą mijać cię “na styk”. Dopiero, gdy zacznie się górska droga w stronę Shifen, pas rowerowy zniknie. Zanika jednak również ruch drogowy, większość kierowców skieruje pojazdy na autostradę. Podczas drogi do Shifen czeka cię jeden, ale za to bardzo konkretny podjazd, bo aż 12%, zakończony kilkukilometrowym tunelem. Na tunelu jest znak z przekreślonym rowerem, ale uwaga – nie jest to zakaz wjazdu rowerów! Objaśnienie pod znakiem mówi, że cykliści mają trzymać się możliwie jak najbliżej prawej strony. Po wyjeździe z tunelu zaczęła się tropikalna ulewa. Jak oberwanie chmury, więc kolejną część trasy pokonywałem w strugach obfitego deszczu, który przestał padać dopiero w okolicach Shifen. To tutaj w nagrodę za wcześniejszy podjazd możemy się cieszyć wielokilometrowym zjazdem, a towarzyszący zjazdowi widok zdecydowanie pozwoli zapomnieć o zmęczeniu. Z jednej strony zielone góry, z drugiej – zaczniemy dostrzegać ocean. Jeśli ktoś ma ochotę, to w Shifen sporo osób wybiera się na zwiedzanie starej ulicy, jeśli nie, to jedziemy dalej. W tym artykule opisałem zwiedzanie Jiufen oraz atrakcje takie jak kopania złota w Shifen.

Po minięciu Shifen, nasili się ruch pojazdów ciężarowych, ale ty przetniesz drogę i po lewej jej stronie (od strony oceanu) będziesz cały czas poruszać się specjalnie zrobioną trasą rowerową. Widoki kamienistego wybrzeża będą przyciągać oko. Po drodze miniesz również niewielkie rybackie miasteczko, w którym można skosztować lokalnych przysmaków.

W pewnym momencie znaki do drogi numer 1 poprowadzą Cię w dół do starego tunelu (Old Caoling Tunnel). Kiedyś był to tunel w którym kolejka z wagonami kursowała, by wywozić urobek na powierzchnię, w tej chwili jest to kilkukilometrowy tunel otwarty dla ruchu turystycznego. Głównie – rowerowego. I tutaj UWAGA ten tunel nie jest częścią trasy numer 1. Obok wjazdu do tunelu znajduje się zamknięta brama i oryginalnie trasa przebiega przez zamknięte miejsce, ale nie ma ŻADNEJ informacji która by o tym mówiła. Nieświadomie wjechałem w ów tunel, a po 4 kilometrach, gdy z niego wyjechałem, zorientowałem się, że tak naprawdę się wracam w stronę Shifen. Wróciłem więc tunelem, robiąc kolejne ekstra 4 km, wyjechałem na drogę i jechałem po prostu główną drogą wzdłuż wybrzeża aż do miejsca gdzie po lewej stronie znów pojawił się desygnowany pas dla ruchu rowerowego.

Przed dojechaniem do Yilan na morzu zobaczymy również wyspę. Ta wyspa to Turtle Island. Niestety z powodu pogody nie udało mi się wykonać porządnego zdjęcia. Pierwszą noc spędziłem w Jiaoxi, mieście na północy od Yilan słynącym z gorących źródeł. Skorzystałem tutaj z hotelu, nie hostelu, bo nieomal każdy hotel ma swoje gorące źródła i SPA w cenie. Poza tym w hotelach mają dobre suszarki do włosów, a ta w moim pokoju pracowała przez jakieś 3 godziny zanim udało mi się wysuszyć przemoczone buty i ubrania…

Plik GPX z mapą trasy Taipei – Jiaoxi

Ze względów bezpieczeństwa wszystkie pliki GPX spakowane są w formacie *.zip. Pliki GPX możesz wgrać na komputerze używając specjalnego narzędzia Google Maps dostępnego pod adresem mymaps.google.com. Możesz również skorzystać z darmowych aplikacji na telefon, ja na Androidzie korzystałem z Locus Map.

Jak objechać Tajwan rowerem
W tym miejscu znajduje się kilometr 0 trasy
Jak objechać Tajwan rowerem
Jeszcze w Tajpej, kierunek Keelung
Jak objechać Tajwan rowerem
Po wyjechaniu z Keelung taki mamy widok z prawej
Jak objechać Tajwan rowerem
A tutaj przepiękne wybrzeże Tajwańskie
Jak objechać Tajwan rowerem
I jeszcze trochę wybrzeża
Jak objechać Tajwan rowerem
Postój na fotki 🙂
Jak objechać Tajwan rowerem
Old Caoling Tunnel. To przez niego nadrobiłem prawie 10 km

Dzień 2 – Jiaoxi – Xincheng

Ten dzień jest dosyć wyjątkowy. Nieomal każdy tajwański przewodnik rowerowy zaleca dojazd do Su’ao a następnie podróż pociągiem do Xincheng. Dlaczego? Otóż w ten dzień trasa rowerowa numer 1 przebiega przez jedną z najpiękniejszych, ale zarazem najbardziej niebezpiecznych tajwańskich dróg – Suhua Highway. Droga owiana jest, zresztą słusznie, złą sławą. Wąskie, wydrążone w skale tunele, duży ruch samochodów ciężarowych, brak pobocza oraz to, że w wielu miejscach droga jest bardzo wąska, to tylko połowa problemu. Drugą połowę stanowią spadające z gór kamienie, szczególnie często w czasie obfitych opadów deszczu bądź w czasie trzęsień ziemi.

Pierwotnie planowałem przejechać Suhua Highway rowerem, niestety, od samego rana, dosłownie dziesięć minut po opuszczeniu hotelu, zaczęła się straszliwa ulewa. Liczyłem na to, że przestanie padać, ale dojechawszy w deszczu do Su’ao, stwierdziłem, że podróż przez Suhua Highway rowerem byłaby po prostu zbyt niebezpieczna. Dojechałem do stacji kolejowej Su’ao i dowiedziałem się, że… tutaj nie wolno z rowerami. To kolejna uwaga dla osób objeżdżających wyspę. Stacja na której wsiadamy do pociągu wraz z rowerem znajduje się około 4km od głównej stacji Su’ao i nazywa się Su’ao Xin. Tam kupujemy bilet dla siebie i roweru i czekamy na pociąg. Fajną sprawą jest to, że na tej trasie nie ma ograniczeń co do rowerów, nie trzeba też roweru składać ani posiadać na niego pokrowca, pociąg ten nie posiada również haków na rower. Po prostu wprowadzamy nasz pojazd do wagonu i trzymamy ręką żeby się nie przewrócił. Dzięki temu nie trzeba martwić się o dostępność biletów.

Połowa drogi na tej trasie to tunele, druga połowa – widok na ocean, którego sfotografować się nie udało – tak lał deszcz. Po ponad godzinnej podróży pociągiem, zakończyłem dzisiejszą wycieczkę w Xincheng. Ale to tylko dlatego, że kolejnego dnia miałem zamiar zwiedzać Taroko. Gdybym nie miał takiego planu, pojechałbym dalej, by jeszcze w ten sam dzień zrobić trochę kilometrów i szukałbym noclegu w Hualien.

Plik GPX z mapą trasy Jiaoxi – Xincheng

Jak objechać Tajwan rowerem
Czekam na pociąg
Jak objechać Tajwan rowerem
Xincheng tuż obok stacji kolejowej
Xincheng
Xincheng
Xincheng
Zdjęcie wykonane kolejnego dnia o poranku, również w Xincheng

Dzień 3 – zwiedzanie parku Taroko

Znajdując się w miejscowości Xincheng jesteśmy tak naprawdę w “bramie do Taroko”. Wystarczy wjechać na drogę numer 8 i wjechać do parku. Całość trasy możliwej do przejechania rowerem w parku Taroko wiedzie właśnie wzdłuż drogi numer 8. Są też możliwości odbicia by zobaczyć kilka dodatkowych atrakcji. Już na wjeździe do parku skręciłem z drogi numer 8 do visitors centre, a następnie mniejszą drogą wzdłuż rzeki dojechałem do dwóch tuneli wydrążonych w skałach. Pomiędzy nimi zostawiłem rower i wybrałem się na godzinny spacer wzdłuż deptaku (zdjęcia poniżej). Następnie kontynuowałem jazdę rowerem aż mniejsza droga połączyła się z powrotem z trasą numer 8.

Jazda wgłąb paru Taroko to jazda cały czas pod górę. Podjazd nie jest stromy, ale … jedzie się bez odpoczynku, ciągle się wspinając. Podziwiając przepiękne widoki i zatrzymując się w różnych punktach widokowych, dotarłem aż do skrętu do “Taroko Vilage”. Skręt niełatwo przegapić, bo przy drodze zobaczymy ogromny posąg z drewna do złudzenia przypominającego rodzimego Światowida. I w tym miejscu, jeśli jedziesz rowerem, masz do pokonania nie lada hardkor. Na odległości zaledwie dwóch kilometrów trzeba podjechać ponad 200m pod górę. Także bez naprawdę dobrej kondycji – bez szans.

Wjechawszy na górę dojeżdżamy do miejsca zorganizowanego pod turystów, z restauracją, hotelem, toaletami etc. Warto jednak dojechać do samego końca, bo znajduje się tam “Wisienka na torcie”. Zostawiamy rower i ustawiamy się w kolejce do najwyżej zawieszonego mostu w cały parku Taroko. Most robi nie lada wrażenie, bo wisi ponad 400 metrów nad rzeką przecinającą kanion Taroko. Warto było się tutaj wspiąć.

Z tego miejsca postanowiłem wrócić do Xincheng. Pogoda zaczęła się psuć, a spadające w czasie deszczu na drogę kamienie nie były tym, co koniecznie chciałem zobaczyć. Powrót do Xincheng był wyjątkowo łatwy, bo nieomal aż do samego miasta jechałem siłą rozpędu, ciągle w dół, rozwijając, jak na rower, zawrotne prędkości 🙂 Tak zakończyłem dodatkowy dzień podróży.

Plik GPX z mapą trasy po Taroko

Jak objechać Tajwan rowerem
Mały trekking po Taroko
Jak objechać Tajwan rowerem
Taroko zawsze spoko
Jak objechać Tajwan rowerem
Warto było tak wysoko wjechać
Jak objechać Tajwan rowerem
By zobaczyć
Jak objechać Tajwan rowerem
Taki widok, oraz…
Jak objechać Tajwan rowerem
Najwyżej położony most pieszy w całym Taroko

Dzień 4 – Xincheng – Taidong

Wstałem o 4 rano i ruszyłem. Pogoda zapowiadała się dobra od samego rana. Od Xincheng nieomal przez cały czas wzdłuż drogi albo była namalowana linia oznaczająca pas dla rowerów, albo była poprowadzona dodatkowa ścieżka w odległości 3-4 metrów od ulicy. Niestety, ale ze ścieżki skorzystałem tylko dwa razy i przekonałem się, że ma jedną zasadniczą wadę. Nikt nie obcina gałęzi drzew, które zwisają nad tą ścieżką, więc uderzywszy twarzą kilkakrotnie w roślinność porastającą ścieżkę, trzymałem się cały czas drogi. Ruch nie jest duży, zwłaszcza, kiedy miniemy Hualian i jedziemy dalej na południe. Tego dnia nie ma również zbyt wielu podjazdów do pokonania, czasami trasa wiedzie trochę w górę, czasami trochę w dół, ale żadnych “wyczynowych” gór nie ma. Za to góry towarzyszą nam na horyzoncie, a następnie – bliżej, tuż obok nas. Widoki tego dnia są po prostu cudowne. Przejeżdżamy ponad wysuszonymi korytami rzek, mijając setki drzew bananowych, a po prawej zielenią nam się góry. Miałem tego dnia wrażenie, że jestem w raju na ziemi. I tego dnia…. poniosło mnie, bo dojechałem aż do północnej części Taidong, czyli pokonałem, bagatela, 164 km. Dojechawszy do hostelu wyjrzałem przez okno pokoju, który mimo, iż był 8 osobowy, tego dnia nie miał żadnych innych gości prócz mnie i zobaczyłem, że zaczyna lać deszcz. No cóż, nie żałowałem, że nocuję w hostelu.

Plik GPX z mapą trasy Xincheng – Taidong

Jak objechać Tajwan rowerem
Widok z jakiegoś mostu po drodze
Jak objechać Tajwan rowerem
I z kolejnego mostu… Prawda, że przepięknie ?
Jak objechać Tajwan rowerem
Mijam jakieś małe miasteczko
Jak objechać Tajwan rowerem
A trasa ciągle taka piękna…

I co dalej?

Jak tylko będę miał czas, to napiszę jak wyglądały kolejne dni wyprawy, a w ostatnim artykule (planuję, by docelowo całość podzielić na trzy artykuły) napiszę podsumowanie wraz z kosztami takiej podróży. Pojawi się również dodatkowy artykuł wyłącznie o tym, jak spakować się na tę wyprawę rowerową, co należy koniecznie zabrać, a co można sobie darować. Jadąc na tę wyprawę zabrałem ze sobą kamerę i jak tylko uda mi się znaleźć czas w moim napiętym grafiku, to postaram się posklejać filmy, do których również pojawią się tutaj linki, byście mogli zobaczyć jak to wyglądało z mojej perspektywy.

Dzięki że dotrwaliście aż do tego miejsca. Macie pytania? Zadawajcie w komentarzach, bardzo chętnie odpowiem! Cześć!

Cześć! Mam na imię Michał, jestem fanem podróżowania z plecakiem, kolarstwa w wersji sakwiarskiej oraz górskich eskapad. Na chwilę obecną odwiedziłem ponad 40 krajów na pięciu kontynentach (w tym Antarktydę!), ale liczba ta ciągle rośnie. Chcę dzielić się ze światem tym co dobre i pozytywne w podróżowaniu, służyć pomocą i inspirować. Dziękuję za odwiedziny! Jeśli Ci się tutaj podobało to zrób coś, co sprawi mi przyjemność i pokaże, że warto tworzyć tego bloga- zostaw komentarz, udostępnij, polub moją stronę na Facebooku. Będzie mi bardzo miło!

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipisicing elit sed.

Follow us on
0
Podziel się przemyśleniami! Dziękuję :)x
()
x