Samodzielny, długodystansowy trekking – co musisz wiedzieć?
Wraz z wyjściami w góry, jeśli oczywiście “złapiesz bakcyla”, pojawia się chęć na coś więcej. Coś więcej niż tylko jednodniowy trekking z parkingu na szczyt i z powrotem do samochodu. Może jakaś kilkudniowa pętla, a może – długodystansowy trekking z punktu A do punktu B? Miałeś(aś) takie marzenie, a może masz teraz? W tym artykule chcę się z tobą podzielić poradami dotyczącymi samodzielnej organizacji długodystansowych wędrówek – z czym się wiążą, jak się przygotować, czego nie zapomnieć i co na pewno będzie ci dokuczać.
Moje szlaki długodystansowe
Kiedy przeszedłem już mnóstwo szlaków jednodniowych w Beskidach, Bieszczadach, Sudetach i Tatrach, zapragnąłem czegoś więcej. A mieszkając w Polsce i chcąc zrobić coś takiego, nie mogło paść na nic innego, niż Główny Szlak Beskidzki. Jest to najdłuższy szlak górski w Polsce liczący sobie ponad 500 km. Zaczyna się w Wołosatem w Bieszczadach i kończy w Ustroniu, z Beskidzie Żywieckim.
Bardzo się cieszę, że mogłem zacząć od tego szlaku, bo gdybym nie miał okazji go przejść, to nie nauczyłbym się z jakimi wyzwaniami wiąże się tego typu wędrówka. Rzuciłbym się na głęboką wodę gdzieś za granicą, a później wracał z podkulonym ogonem.
Później zrobiłem wiele trekkingów, które wymagały spędzenia wielu dni na szlaku. Od 2-3 dniowych takich jak np.:
- Quilotoa Loop i Inca Trail w Ekwadorze
- Ala Kul w Kirgistanie
- Trawers Bilu – Yangtou czy Wuling Quadralupe na Tajwanie
przez szlaki wymagające 4-5 dni, jak np. :
- Nenggao Andongjun na Tajwanie
- Dolina Markha w Indiach
aż po wielodniowe szlaki długodystansowe, m.in. :
- trek wielkich jezior w Kaszmirze
- Tour Mont Blanc (Francja, Włochy, Szwajcaria)
- pętla przez park narodowy Jotunheimen w Norwegii
Wymienione trasy to tylko kilka przykładów długich szlaków, które mam za sobą. Każdy z nich był zrobiony w zupełnie innych warunkach, miały miejsce na kilku kontynentach i w różnych porach roku. Mam za sobą szlaki robione w upale, w śniegu i w deszczu. Dzięki temu udało mi się wyciągnąć pewnego rodzaju średnią, którą można zastosować na długi trek, niezależnie od tego, dokąd jedziemy.
Jeśli miałbym ocenić, to 80% potrzebnego sprzętu i wiedzy sprawdzi się na każdym długodystansowym szlaku górskim, a 20% to coś, co musimy sprawdzić i dopasować tylko i wyłącznie ze względu na miejsce do którego jedziemy.

Przygotowania do szlaku długodystansowego
Zasadniczą różnicą pomiędzy jednodniowym trekkingiem a przechodzeniem szlaku długodystansowego jest to, że nasza trasa nie kończy się wieczorem. Brzmi jak banał, ale już wyjaśniam o co mi chodzi. Otóż podczas jednodniowego szlaku idziemy gdzieś, np. na Babią Górę, Orlą Perć czy Rysy i po południu lub wieczorem wracamy do hotelu i możemy odpocząć. Nawet jeśli dopadnie nas zmęczenie, to można się jakoś przymusić do dłuższego wysiłku. Bo nie jest wielkim problemem przez 2-3 godziny dłużej dać z siebie wszystko.
Niestety, podczas przechodzenia szlaków długodystansowych nie mamy tego komfortu. Kiedy w pierwszy, drugi, trzeci dzień zaczynasz odczuwać zmęczenie i zdajesz sobie sprawę, że przed tobą jest jeszcze np. 100 – 200 km i kilka dni marszu, to wiesz, że wymuszenie na sobie zwiększonego wysiłku dziś będzie skutkować jeszcze większym zmęczeniem jutro.
Oczywiście kolejną różnicą będzie też waga ekwipunku. Na jednodniowy trekking zabieramy mały plecak z najpotrzebniejszymi rzeczami, jak przekąski i woda, na długi szlak trzeba się spakować zupełnie inaczej. W zależności od szlaku zabiera się namiot, zestaw do gotowania oraz cały ekwipunek do spania. A to wszystko swoje waży i całkowicie zmienia styl podróżowania.
Mając to wszystko na uwadze, należy się przygotować do długodystansowego szlaku zupełnie inaczej, niż do jednodniowego.

Przygotowania fizyczne do długiego trekkingu
Wychodząc na wielodniowy trek, sorry że to powiem, ale nie możesz być typowym mieszczuchem. Jeśli na co dzień nie wykonujesz żadnych sportów, nie ćwiczysz, nie biegasz, nie chodzisz po górach i ruszysz na długodystansową wędrówkę, to zamiast czerpać z niej przyjemność, w 2 lub 3 dzień zaczniesz padać. I to, co miało być przygodą, zamieni się w męczarnię.
Przed wyjściem na wielodniowy trekking trzeba przyzwyczaić organizm do wysiłku. Najlepsze by było, jeśli możesz na 2-3 razy w tygodniu zrobić krótki, górski trekking (choćby 3-4 godzinny). Jeśli jednak mieszkasz na nizinach, jak większość Polaków, koniecznie 2-3 miesiące przed wyjściem na wielodniową górską wyrypę, zacznij trenować. Dobrym sportem będzie bieganie – wzmacniasz w ten sposób cały organizm.
Jednak bieganie po płaskim nie daje aż tak dobrych rezultatów dla górołaza, jak bieganie pod górę. Dobrym pomysłem jest skorzystanie z bieżni, które można ustawić pod kątem i poćwiczyć na nich podbiegi lub choćby szybkie chodzenie.
Niezłym treningiem jest wyrobienie sobie nawyku chodzenia po schodach. Zwłaszcza jak mieszkasz na wysokim piętrze. Codzienne, kilkakrotne pokonanie schodów na np. 10-te piętro naprawdę fajnie przygotowuje nasze mięśnie do wysiłku. Możesz też potrenować w domu, wchodząc i schodząc z taboretu dla dzieci. Chodzi o to by wykonywać ruch, zbliżony do t